Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowa serweta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowa serweta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2016

Dla Ań i Hań

Witajcie :)

Muszę zrobić malutki przerywnik pomiędzy kartkowymi postami. Ja przecież nie karteczkowa jestem, a trzy ostatnie posty tylko o karteczkach...
Wracam więc do mojej tytułowej techniki, szydełka.
Zamierzyłam sobie obrus na duży stół techniką siatkową. Temat dopiero zaczęłam, ale może w rok się uporam. W między czasie powstały drobniejsze rzeczy, przeznaczone na prezenty lipcowych solenizantek, których mam w dość licznej ilości. Mama, chrzestna mama, bratowa, koleżanki - wszystkie Anki - Hanki :)  Oczywiście nie wszystkie moje Anie-Hanie są wielbicielkami tego typu drobiazgów, ale dla części z Nich się postarałam :)))))

Ponieważ właśnie Ań i Hań mam najwięcej naokoło siebie, dlatego też o ich imieninach pamiętam :)

Wszystkim 
Annom, Hannom, Aniom i Haneczkom 
życzę spełnienia marzeń, 
wielu radosnych chwil, 
zdrowia 
i wszelkiej szczęśliwości.

A spod szydełka  wyszły takie oto prace









 Zdjęcia kiepskie ale spieszyłam się, żeby wysłać przed ŚDM, bo z naszą PP mogą być w tych dniach problemy.

W komentarzach Marysia i Marzenka pytały o kotka. Zatem wklejam zdjęcia, które pokazują, że dobrze mu :)))))
 

Pozdrawiam Was serdecznie, życzę  spokojnych dni i do następnego :)



piątek, 1 kwietnia 2016

Jajkowa wymianka przedświąteczna

Witajcie Kochani :)

Serdecznie witam wśród obserwatorów Urszulę. Cieszę się, że znalazłaś czas na odwiedziny i będzie mi miło gdy zostaniesz  na dłużej :)

Tego posta miałam napisać już wcześniej, bo wymiankę z Dusią zrobiłyśmy sobie przed świętami. Otwierając pocztę mailową w drugi dzień świąt zobaczyłam odpowiedź, która mnie zmroziła. Kto zna bloga Dusi, wie, że spotkało ich nieszczęście. Nie mieli radosnych świąt. Złodzieje nie dość że okradli miejsce pracy Grzegorza, męża Dusi, to jeszcze resztę podpalili. Straty oszacowane są na 120 tysięcy złotych. Dołączyłam do zbiórki organizowanej przez córkę Dusi i wiem, że wiele z Was również to zrobiło. Jeśli jednak jest jeszcze ktoś, kto zechciałby i może pomóc, podaję link, gdzie można dołączyć  do zbiórki https://pomagam.pl/pomozgrzesiowi. Powiem Wam, że gdy widzę, jak bardzo pomagacie innym, to wierzę w ludzką dobroć. Mam nadzieję, że te nasze cegiełki choć troszkę rozjaśnią buzię naszej Dusi.

A wymianka z Dusią bardzo udana, jak zawsze :)))
Ja do Dusi posłałam jaja podziurawione,gęsie, które pokazywałam dwa posty wcześniej, więc tutaj wkleję tylko kolaż zdjęć
Do pisanek dołożyłam też  kolorowe kordonki, bo Dusia lubi robić kolorowe dziergadełka.

Dusia przysłała mi 10 pisanek woskiem malowanych, które wiszą nad kominkiem, nawleczone na wstążkę
oraz kota :)
Dusiu, pewnie nie czytasz teraz blogów, ale jak przeczytasz, to wiedz, że bardzo mnie cieszą rzeczy wykonane przez Ciebie, kolekcja kociaków mi się powiększa, a ja kocham koty :)))))
Dziekuję :)

***

 Dziękuję też Dorotce, od której dostałam karteczkę, cudowna, krzyżykową i tym sposobem powiększa mi się również kolekcja pięknych karteczek :)

 

***

Przed świętami zrobiłam również serwetę, na którą miałam chrapkę już od dłuższego czasu. Wyszła tak jak wyjść miała i powiem nieskromnie, że bardzo mi się podoba. Serweta poleciała już do nowej właścicielki, która ma bardzo dobre serducho, więc Jej się należała :)


I to chyba koniec podsumowania świątecznego. Czas na wiosenne odsłony ogrodowe, ale te już w kolejnych postach :)

Do następnego :)


niedziela, 7 lutego 2016

Geometrycznie

Witajcie :)
W przyszłym tygodniu mnie nie będzie na blogu, dlatego dziś przyspieszam nieco.
Trochę pocięłam ostatnio z papieru, pokleiłam, ale szydełka nie odstawiłam na bok. W międzyczasie powstają kolejne drobiazgi, które przeznaczone są na prezenty. Przy robieniu poduszek wciągnęły mnie kwadraciki i tak powstał metodą siateczkową biały bieżnik. Robótka przeznaczona jest na prezent imieninowy.


A skoro o imieninach ..... Cóż, znów się popaprałam w kleju i herbatkach. Ja wiem, że nie wszystkim się te herbatki podobają, ale mnie urzekły. Wychodzi jak wychodzi, ale jak już napisane było, trening czyni mistrza, to próbuje nadal :)
Do składanek tym razem wykorzystałam herbaciane zawieszki, te ze sznureczków przy torebeczkach i uskładałam kwiatki.


 Na dziś to już wszystko, lecę robić obiadek bo rodzinka przyjeżdża. Mąż ma dziś urodziny i imprezka delikatna będzie. A od jutra czas na naukę, bo nie jestem w wieku, w którym w jedną noc zakuje się cały materiał :))))))
Do zobaczenia, a raczej poczytania za tydzień.
Pa :)

czwartek, 31 grudnia 2015

Różany koniec roku, podziękowań ciąg dalszy i życzenia

Witajcie w mroźny poranek.

Najpierw pozwólcie, że zwrócę się z prośbą do Danutki.
Danusiu, wiem, że postępuję wbrew regulaminowi zabawy w kolorki zamieszczając post zbiorczy. Chcę się troszkę usprawiedliwić. Nie miałam czasu w tym miesiącu, dziś jest ostatni dzień grudnia i ostatni dzień różanego kolorku. Dziś rano ściągnęłam z igieł moja różaną pracę, którą kończyłam wczoraj wieczorem. Oprócz różanego postu nie mogę jednak ominąć otrzymanych prezentów i życzeń od Kochanych Blogerek-Artystek. Nie chcę również pisać jednego posta za drugim, bo wtedy ten, który będzie pierwszy, przejdzie niezauważony, a to też było by tak na odczep się. Dlatego mam nadzieję, że jednak przymkniesz swoje szefowskie oko i zaliczysz mi tę pracę. Plisssss ;)

Różany grudzień


Miałam odpuścić w tym miesiącu. Czas był jakiś niekompatybilny. Ale jak zobaczyłam, że dziewczyny mimo wszystko się postarały, do tego jeszcze zrobiły cudowne karteczki ( również dla mnie) to mnie zmobilizowało. Po świętach wyciągnęłam UFOka i dokończyłam. Wczoraj rozpięłam na igły, dziś już można go pokazać. Rodził się w bólach, bo choć kolor mój ulubiony, to od początku nie byłam do niego przekonana. Patrzę teraz na niego i ... nadal się nie zachwycam. Może w przyszłym roku dokupię jeszcze jeden motek i coś wymyślę naokoło... No, nie wiem. Nie mam do niego serca, choć jakiś specjalnie brzydki nie jest, ale nie wiem co jest nie tak. Ale jest, do tego ma kolor różany więc się nadaje.


Żeby widać było, że różany, dla porównania owoce z mojej dzikiej róży, prosto z krzewu, jeszcze oszronione :)

Serweta ma rozmiary 66x140cm.
Zrobiona jest z cieniowanego kordonka Cotton Filet szydełkiem nr 1.25


Pytanie na grudzień dotyczy owoców, które lubię :) Myślę, że szybciej wymienię te których nie lubię, a są to kiwi i mango. Resztę pożeram w każdej ilości :)))

Dzięki Danusiu ( bo myślę, że okażesz łaskę) :))))))))))))))

***
Podziękowania

Otrzymałam znów cudowne życzenia świąteczno-imieninowo-noworoczne, za które bardzo serdecznie chcę podziękować:
Za płynące z serca życzenia ozdobione wesołym Mikołajem i misternymi krzyżykami
za pamięć, serce, słowa nadziei na cały następny rok
za cudowną karteczkę z życzeniami, od których cieplej robi się na sercu. I z dzięciołkiem takim samym jak ten, który odwiedza mój taras ;)

Ewuni Jurewicz 
za anielskie ciepło i spokój przekazane mi razem z cichym aniołkiem, otulonym w piórkową kołderkę :)
za paczuszkę, w której znalazłam najpiękniejsze serwetki oraz prześliczne kordonki :)

Moje Kochane, cóż mogę napisać, sprawiłyście mi ogromną niespodziankę. Jestem szczęśliwa.
Dla takich chwil warto żyć i być wśród Was :)

***

Życzę wszystkim Wam radości, zdrowia, miłości w nowym roku. Abyście mogli realizować swoje pasje, spełniać marzenia, osiągać cele. 
Dobrego roku 2016

czwartek, 17 grudnia 2015

Ostatnie ozdoby świąteczne...chyba ;)

Witam Was wszystkich serdecznie, jak również bardzo miło mi powitać wśród moich obserwatorów  kgosię . Proszę rozgość się i zostań na dłużej :)

Dziękuję też wszystkim, którzy podzielili się ze mną swoimi doświadczeniami z zabawami blogowymi. Podjęłam decyzję po Waszych wypowiedziach. Nie jest ona oryginalna jakoś specjalnie. Nie będę na pewno już więcej brać udziału w podobnych zabawach. Natomiast prywatne wymianki, jak najbardziej, z osobami, które już nieco poznałam :)))

Czas biegnie nieubłaganie. Dzielę go pomiędzy swoje zajęcia, ale wciąż jest go mało. Do tego nie mogę wieczorami robić długo swoich szydełkowych ozdóbek, bo oczy odmawiają posłuszeństwa. Dziś skończyłam komplecik na stół wigilijny i jestem z niego bardzo zadowolona. Koniecznie muszę jeszcze kupić długi czerwony bieżnik, bo na białym obrusie moje cacko zniknie ;)







Kilka dni temu zrobiłam jeszcze gwiazdę na czubek choinki. To mój debiut, ale nie szybko go powtórzę. Sama praca szydełkowa jest banalna, ale usztywnianie tego... Można balonikami, ale robi się wtedy okrągły brzuchol, chciałam, żeby było mniej więcej równo wypchane wszędzie. Jakoś poszło, ale szału nie ma. Gwiazdka jest już u nowej właścicielki :)






Żałuję tylko, że nie zrobiłam w tym roku więcej ozdób, ale były inne priorytety, może w przyszłym roku będzie luźniej :)

Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego :)

niedziela, 9 sierpnia 2015

Lekka brzoskwiniowa porażka

Witam Was w kolejny upalny dzień.
Miło mi gościć również nową obserwatorkę Aliwero :)
Narzekać nie będę, bo jednak  wolę obecne upały niż chłód zimowych dni. Mimo obecnego ciepełka i skwaru, do zimy nie tęsknię.
Jak większość z Was wie, Danutka na swoim blogu prowadzi nieustającą zabawę w kolorki. Niezależnie od pogody i temperatur za oknem, co miesiąc wymyśla nowe kolorowe wyzwania. A paleta barw chyba nigdy się nie skończy :) W tym miesiącu króluje kolor brzoskwiniowy. Jak wygląda brzoskwinia, każdy dobrze wie.


Hmmmm, właśnie chyba nie każdy... Kupiłam sobie kordonek, bo mi się taki brzoskwiniowy bardzo podobał. Jak  w końcu zrobiłam serwetę i położyłam obok brzoskwinię, to się przekonałam, że z brzoskwiniowym kolorem niewiele ma wspólnego. Teraz się zastanawiam jaki kolor ma brzoskwinia??? Po obraniu ze skórki jest żółta jak słonecznik, skórkę ma w kolorach żóło-pomarańczowo-czerwonym, aż do bordowego gdy jest mocno dojrzała. Nijak ta moja serweta się ma do koloru wyzwaniowego. Mój kordonek to kolor ... bardziej łososiowy, niż żółty czy czerwony.  Na dodatek, jednak chyba upał mi dogrzał. Robiłam, robiłam i cały czas się zastanawiałam, że coś nie tak z tym wzorem. W dwudziestym siódmym rzędzie, wymyśliłam (eureka!), że powinnam sprawdzić początek. "szit!". Pomyliłam się w drugim rzędzie, czyli na samym początku. Zamiast 9 motywów zrobiłam 11. Wychodzi falbanka. Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!! Pruć nie będę, bo jak spruję, nie chwycę się za ten wzór już drugi raz. Tak więc cztery ostatnie rzędy zostały lekko zmodyfikowane.



Jedno jest pewne, upał dał mi się we znaki :))))))))))))))))))
W zależności, gdzie się ją położy taki wychodzi kolor na zdjęciu. Najwierniejszy jest ten poniżej i w rzeczywistości też najlepiej go widać gdy serweta jest złożona.


Z wymienionych powodów, nie dam swojego kolorku na język Stefanowi. Oczywiście, foto-shop zrobiłby z mojej serwety najbardziej brzoskwiniowy kolor z możliwych, ale byłoby to nieuczciwe w stosunku do Artystek-Kolorystek i do Danusi. Przeglądnęłam na google grafika różne brzoskwiniowe dekoracje i odcienie łososiowe są również, jednak mnie nie przekonują. Może uda mi się zrobić coś z marchewki :)))))))))))))))) Póki co, banerek sobie niech wisi, w końcu dobre chęci miałam. A że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, to wyszło to co wyszło :)

I jeszcze garść informacji technicznych. Serweta wykonana jest z kordonka Cotton Filet, szydełkiem 1,25. Ma 55 cm średnicy. Wzór zaczerpnięty z internetu.

Miłej niedzieli Wam życzę, kto chce, temu niech spadnie deszcz, kto chce chłodku, niech mu się ochłodzi :)

****
Edycja 
Dobra kobitki, przekonałyście mnie :))))))))))))) Wrzucę na ruszt Stefkowi, najwyżej Danusia z grilla zrzuci :)
A skoro dałam się przekonać, to powiem, że ten kolor bardzo lubię. Jest spokojny, ciepły pastelowy. Ubran jednak nie mam wiele w tym kolorze. Właściwie to tylko jedne spodnie letnie. Ale za to kuchnie mam całą w odcieniu brzoskwini :)

Pa :)

wtorek, 4 sierpnia 2015

Nowa stara lampa i obrus

Witam wszystkich bardzo serdecznie w ten cudowny, letni wieczór :)

Spodobało mi się odnawianie starych rzeczy, a kilka się ich u mnie ostatnio znalazło. Szafeczka już na ukończeniu, jeszcze tylko muszę kupić gałki do szuflady i drzwiczek. Mąż przywiózł wagę metalową, czeka w kolejce tak samo jak drewniany stół z toczonymi nogami.

Pojechaliśmy kiedyś do znajomych, a tam sąsiedzi akurat wystawiali przed dom gabaryty do wyrzucenia. Pierwszy zobaczył ją mój mąż:
- Ewcia, zobacz jaka fajna lampa. Weźmy ją, zrobisz "szabiszik". To ostatnio ulubione słowo mojego eMa i niekoniecznie znaczy to co znaczy :)
- A abażur na szydełku - powiedziałam już stojąc pomiędzy wyrzuconymi śmieciami :)
Znajomi patrzyli na nas troszkę dziwnie, ale wesoło :)))
- To Ewcia zrobi abażur, a szlifować będziesz ty, Zbyszku? - zapytał J
- Nie, ja będę robić ją całą, od początku do końca. Lubię szlifować. Nawet ostatnio kupiłam sobie szlifierkę :) - powiedziałam
Śmiech :) Lampę zapakowaliśmy do bagażnika. I tak na wesoło rozstaliśmy się w dobrych humorach.

Abażur i drewniane elementy lampy były brudne, metalowe przekładki i podstawa pokryta grubą warstwą rdzy.




W pierwszej kolejności wyszlifowałam i oczyściłam drewno, potem elementy metalowe. Najdłużej zeszło przy podstawie. Abażur wyszorowałam w proszku co to wszystkie plamy usuwa, wybielał, ale ma ślady rdzy więc będzie miał nowe ubranko. Na dzień dzisiejszy jest skończona, stoi sobie w salonie, a mąż ją wciąż podziwia ( chyba zaczynam być zazdrosna).



Jestem zadowolona.

Jakiś czas temu zrobiłam też dużą serwetę, a właściwie obrus. Kordonek dość gruby, szydełko nr2. Obrus ma średnicę 92cm i jest zrobiony dla mojej teściowej.

To tyle z nowości. Lecę teraz do Danusi porwać banerek na brzoskwiniowy kolor miesiąca. Pod szydełkiem serwetka rośnie :)

Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego.


czwartek, 30 lipca 2015

Wirtualny prezent dla Moniki

Jest od dwóch lat w blogowym świecie jedna taka Monika. Leży sobie na hamaku i wymyśla różne ciekawe rzeczy. Otóż wymyśliła sobie candy, ale zupełnie inne od wszystkich. Pierwszym etapem zabawy jest zrobienie dla Moniki wirtualnego prezentu. Termin na wykonanie prezentu mamy do 5 sierpnia. Kto chętny, może się jeszcze zapisać.


Moje przemyślenia w związku z tym.
Podobają mi się te zasady. Z reguły w tego typu zabawach biorą udział wszyscy, którzy chcą. Zapisuje się mnóstwo ludzi, którzy nigdy potem na danego bloga nawet nie zaglądną, chyba, że w razie kolejnego candy. Ja nazywam takie osoby łowcami nagród. Dlatego doceniam pomysł Moniki :) Trzeba się choć trochę postarać. 

Lipiec był dla mnie niesamowicie zapracowanym miesiącem, więc pomimo zawieszonego banerka, swój prezent zrobiłam dopiero dziś. Moniko, ofiaruję Ci rzecz, która wychodzi mi chyba najlepiej. Śnieżnobiałą serwetkę, z cieniutkiego kordonka. Serwetka ma 30 cm średnicy. Proszę bardzo*.

 
*Motylek nie wchodzi w skład prezentu ;)


A wszystkich, którzy nie znają bloga Moniki, zapraszam do odwiedzin tego cudownego miejsca, bo oprócz leżenia na hamaku Monia tworzy piękne rzeczy, które na prawdę warto zobaczyć :)

Pozdrawiam Was i do następnego :)

piątek, 24 lipca 2015

Malowanie, podaj dalej, drobiazgi

Witam bardzo serdecznie wszystkich zaglądających do mnie jak również nowe obserwatorkiMonikę, Katarzynę, Nataleczkę  i Anitę. 
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, nie na wszystkie odpowiedziałam, ale wszystkie przeczytałam :) Zawsze zanim otworzę swojego bloga zaczynam od przeglądnięcia poczty g-mail dlatego żaden komentarz mi nie umknie :)
Dziś jest ostatni dzień mojego urlopu. Dwa tygodnie minęły jak z bicza trzasł. Miałam wielkie plany, a co najważniejsze wszystkie zrealizowałam. Głównym celem było malowanie. Razem z mężem pomalowaliśmy cały dom. Wewnątrz oczywiście :) Teraz już zostało tylko dopieszczenie kątków. 
W korytarzu retro kącik nabrał odcienia ciepłej żółci.

 
Na półpiętrze zielono - lawendowo


Dla tych osób, które nie wiedzą, wianek jest prezentem od Ani/Pawanny , a serduszko otrzymałam jako pocieszajkę w candy u Aldony . Na dywaniku będzie stał jeszcze biały kosz z lawendą. Jutro będę ją ścinać.
Pomiędzy salonem i kuchnią zrobiłam quilingowy słupek. Wszystkie trzy mandale otrzymałam od Lucy


Sypialnia ma kolor wesołego seledynu :) Na wzorniku kolor był bardziej podobny do swojej nazwy: "nieśmiała wiosna", na ścianie jest bardzo energetyczny :)))


Na razie tyle, dopieszczanie będzie trwało jeszcze kilka dni. Głównie teraz będzie to rola mojego męża, bo trzeba pozakładać nowe lampy i kinkiety. Jedno, główne zadanie planu wykonałam i jestem bardzo zadowolona.
Zebrałam porzeczki czerwone i czarne, łącznie sześć łubianek, zrobiłam soki. Zrobiłam też dwie zakładki do książek i serwetę dla lipcowych solenizantek.


Ostatnią rzeczą, bardzo dla mnie ważną, było wysłanie Ani Iwańskiej prezentu z zabawy Podaj dalej.
I tu peszek, zdjęcia nie mam. Chciałam zdążyć z wysyłką przed czwartkiem i w zamęcie remontowym spakowałam paczuszkę i pojechałam na pocztę. Myślę, że Ania pokaże co dostała i ogłosi u siebie ciąg dalszy zabawy. Ja mogę tylko wstawić zdjęcie serwetek, które w paczuszce się znalazły.



Mała serwetka ma 18 cm średnicy, a większa 40 cm. Wiadomość dla Doroty , serwetę większą robiłam trzy wieczory, a mniejszą trzy razy dłużej :) Z mniejszą miałam problem, bo co zrobiłam serweteczkę to wychodziła podkładka pod kubek. Mam jakiś problem z małymi formami :)))

No to na dziś tyle. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.
Miłego weekendu życzę.
Do następnego :)