miałam robić świąteczne ozdoby, jednak gdy przyszłam z pracy w pierwszej kolejności ruszyłam do ogrodu. Nadciągają smutne, szare, jesienne, ciężkie chmury dlatego musiałam skończyć to co zaczęłam w weekend. I tak sobie umyślałam, że może jednak nie będę wyrzucać wszystkich obciętych badylków, może jednak uda mi się ukręcić jakiś jesienny wianuszek.Akurat oglądałam wianki, które zrobiła Ania z bloga http://ogrod-mojekrzakiptakiinnedziwaki.blogspot.com/ i naszła mnie ochota na wianek :) Ania robi wianki cudowne i ze wszystkiego co dała natura. Kto nie widział, to proszę szybciutko popędzić do Ani i pooglądać, na pewno nie pożałujecie :)
Ani więc zawdzięczam mój pierwszy wiszący, naścienny wianek jesienny :)
Krzywy jest jak esens-florens (jak mawiała moja nauczycielka :)), ale miejcie proszę łaskawe oko, wszak to pierwszyzna w moim życiu :)
Po pierwszej sesji zdjęciowej poprawiłam sterczące na boki nasienniki paproci, jest troszkę lepiej.
Bardzo się z niego cieszę, choć nieporadny jest jeszcze.
A co już usłyszałam na jego temat?
- Wianek, a przecież do Wszystkich Świętych jeszcze daleko.
I tym radosnym akcentem żegnam Was, życząc spokojnego wieczoru :)