Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2013

Udało mi się skończyć i całkiem nie zepsuć :)

Wzięłam się za kończenie kosza, bo w przeciwnym razie skończyły by go moje koty. Upodobały sobie nowy schowek i wskakują do niego, zwijają się w kulkę a potem drap,drap pazurzyskami :)

Nie jest idealny, nie jest tak wspaniały jak te, które oglądam na blogach, ale córka mi powiedziała: jest piękny, bo ty go zrobiłaś :) No i już mi lepiej. Jak sobie poćwiczę jeszcze, to może któryś wyjdzie prosty i kształtny.A wtedy to....

A tak wygląda po malowaniu


kosz z papierowej wikliny
Pomalowany lakierobejcą w kolorze sosny. No, właściwie to jestem z niego dumna :)

sobota, 2 marca 2013

Kosz z papierowej wikliny

Może się uda... Miałam już zarzucić tę formę rękodzielniczą z racji tego, iż cokolwiek robiłam ( oprócz wianków) zwężało mi się w zupełnie nie tych miejscach i w nie tą stronę co trzeba. A tymczasem córka poprosiła mnie o zrobienie koszyka, a raczej kosza na plastiki. Bo jest eko... Nie traktowałam tego poważnie, ale dziś stwierdziłam, że spróbuję. W końcu od Bożego Narodzenia na półce leżą niewykorzystane uplecione rurki. Raz kozie smierć, co wyjdzie to wyjdzie. Najwyżej skończy w kominku.
Zaczęłam od wyplatanego denka, ponieważ denko z tekturki musiałoby schnąć, a ja nie mam czasu. jakoś idzie. Rurki co prawda trochę mi się załamują, ale opanowuję je powoli :). Rurek starczyło na tyle koszyka:

Wiem, że jest "krzywawy" i bardzo prosty w swojej formie, ale to mój pierwszy kosz i do tego takiej wielkości, ma średnicę 30 cm. Docelowo chciałabym, żeby miał 60 cm wysokości. A jak już wyplotę, będę szukać w wiklinowych blogach, jak to coś pomalować, żeby się nie rozmoczyło od razu :/

Edit.

Nawet jeśli kosz nie będzie się nadawał do postawienia w kuchni, to już jest na niego chętny :)




To ja lecę rurki kręcić... miłego weekendu dla wszystkich.

niedziela, 30 grudnia 2012

A dzwoneczek bimba...

Z wielkim trudem wyplotłam dzwoneczek. Za nic nie chciał się zwężać, wciąż się rozszerzał. Wyszła tak troszkę doniczka do góry nogami. Teraz sobie wisi i czeka na Nowy Rok, odbimbać stary. I chyba na tym moja przygoda z papierową wikliną się kończy. Do następnych świąt :)



Jednak najlepiej czuję druty i szydełko. Teraz jestem w trakcie robienia drugiego abażurku na lampkę nocną. Pierwszy poszedł do mojej mamy, drugi będzie dla córki, która nie może się zdecydować czy woli styl nowoczesny, czy młodopolski. Chociaż połączenie tych obu, wychodzi jej całkiem dobrze :)

niedziela, 16 grudnia 2012

Idą święta :)

Święta coraz bliżej. Przeglądałam kilka blogów i naszło mnie na wianek z papierowej wikliny. Dzięki blogerkom i ich radom zrobiłam pierwszy w moim życiu wianek. W ogóle, pierwsze coś z papierowej wikliny.


Robię też dzwoneczek. Jak na razie nie ma się czym chwalić, bo jego koślawość mnie przeraża. Ale cóż, nauka czyni mistrza, więc się nie poddaję :)