Witam serdecznie wszystkich moich Gości jak również nowe obserwatorki:
Olę i Marzenę Kwiatkowską. Rozgośćcie się i napiszcie namiary na siebie, bo nie mogę Was znaleźć :)
Miał być post wymiankowy, ale z przyczyn technicznych, przejdzie na następny wpis. Dziś więc pokażę moje ostatnie szydełkowe robótki. Nie, nic nie mają wspólnego ze świątecznym szałem, są całkowicie całoroczne, ale cieszą mnie niezmiernie :)
Dla małego Filipka, który rośnie jak na drożdżach zrobiłam butki o kilka rozmiarów większe niż zrobione jako pierwsze i pokazywane TU
Po letnim malowaniu domu, mąż założył na sufitową lampę półkulę z Ikea. Wisiała sobie u nas kilka lat i zrobiła się żółta. Jak szybko założył tak szybko ściągnął. Ja tego nawet nie zdążyłam zauważyć. Za to zdążyłam usłyszeć: Ewciu, a zrobiłabyś lampę na szydełku? Cóż, nie można odmówić człowiekowi, który we mnie wierzy :)))) Znalazłam sobie wzór serwety i po modyfikacji mogłam przystąpić do formowania. Na formę wykorzystałam starą osłonę. Usztywniłam wikolem z wodą w proporcji 1:1.
Jest już zawieszona na suficie. Nie usztywniłam rantu, bo obawiałam się, że nie wyjdzie mi równiutko. Ale dlatego trochę się marszczy. Zobaczę po kilku dniach, jak się nie naciągnie wisząc, to malnę wikolem jeszcze sama górę. Średnica półkuli to 67cm.
A co na to mój mąż? - Nooooo, teraz to mamy lampę. Nikt takiej nie ma na świecie -
Cieszę się :)
O mnie
Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)
Obserwują:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełko - trampki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełko - trampki. Pokaż wszystkie posty
środa, 2 grudnia 2015
środa, 8 kwietnia 2015
Zadziałało prawo serii
Witam serdecznie wśród obserwatorów ThalitęC, oraz wszystkich, którzy do mnie zaglądają. Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne jakie od Was otrzymałam :)
Święta minęły, było cudownie rodzinnie. I całe szczęście, bo przed świętami jakiś pech się do nas przyplątał.
W piątek popołudniu zepsuła się lodówka z zamrażarką, całkiem, na amen. Pierwszy raz cieszyłam się, że za oknem śnieg, a temperatura oscyluje w granicach 0st.C.
W sobotę po godz. 16, nasz kotek Julek zaczął zwracać wszystko co zjadł. Nie wymiotował, ale nie mógł przełknąć ani jedzenia, ani picia. Każdy łyk zwracał a wielką ilością śliny. Pojechaliśmy na dyżur do "Arki". Trzy zdjęcia rtg nie wykazały żadnego ciała obcego w przełyku. W dalszych częściach przewodu pokarmowego też nie. Wetka stwierdziła, że może to być stan zapalny. Dostał antybiotyk i zastrzyki do domu. Już jest zdrowy. Je i pije bez żadnych problemów.
Wieczorem chciałam otworzyć mojego lapka, żeby znaleźć przepis na mazurka. Niestety, laptop działa, ale monitor już nie :(
Prawo serii.
Nie wiem kiedy będę mieć nowy komputer, dlatego wybaczcie, ale pewnie i u Was rozpisywać się nie będę. Ale będę zaglądać.
Na dziś mam posta napisanego już jakiś czas temu, który czekał na odpowiednią chwilę. Sprawa dotyczy maleńkiego człowieczka, który przyszedł sobie na świat, ku radości rodziców i dziadków. Nie, nie w mojej rodzinie, jeszcze nie. Człowieczek, chłoptaś sprawił, że nasza koleżanka z pracy została "żoną dziadka". Postanowiłyśmy więc, zrobić małemu wyprawkę, od cioć dalekich :) Tak właśnie powstał Niezbędnik Super Babci, bo któż jak nie babcia, wnusiowi nieba skłonna jest przychylić.
Paczka pampersów, dwie tetrowe pieluszki, butelka, skarpeteczki, trzy śliniaczki i gotowy pierwszy motor dla wnusia :)
Trampeczki powstały przy okazji.
Dopiszę tylko, że zaskoczenie naszej koleżanki było ogromne, a jej mina bezcenna :)
Dziękuję autorce bloga Drobiazgi co cieszą za stworzenie kursu na wykonanie motorka
oraz Anicie M za przetłumaczenie i udostępnienie schematu na trampulki :)
Do następnego razu, mam nadzieję, że nie za długo :)
Święta minęły, było cudownie rodzinnie. I całe szczęście, bo przed świętami jakiś pech się do nas przyplątał.
W piątek popołudniu zepsuła się lodówka z zamrażarką, całkiem, na amen. Pierwszy raz cieszyłam się, że za oknem śnieg, a temperatura oscyluje w granicach 0st.C.
W sobotę po godz. 16, nasz kotek Julek zaczął zwracać wszystko co zjadł. Nie wymiotował, ale nie mógł przełknąć ani jedzenia, ani picia. Każdy łyk zwracał a wielką ilością śliny. Pojechaliśmy na dyżur do "Arki". Trzy zdjęcia rtg nie wykazały żadnego ciała obcego w przełyku. W dalszych częściach przewodu pokarmowego też nie. Wetka stwierdziła, że może to być stan zapalny. Dostał antybiotyk i zastrzyki do domu. Już jest zdrowy. Je i pije bez żadnych problemów.
Wieczorem chciałam otworzyć mojego lapka, żeby znaleźć przepis na mazurka. Niestety, laptop działa, ale monitor już nie :(
Prawo serii.
Nie wiem kiedy będę mieć nowy komputer, dlatego wybaczcie, ale pewnie i u Was rozpisywać się nie będę. Ale będę zaglądać.
Na dziś mam posta napisanego już jakiś czas temu, który czekał na odpowiednią chwilę. Sprawa dotyczy maleńkiego człowieczka, który przyszedł sobie na świat, ku radości rodziców i dziadków. Nie, nie w mojej rodzinie, jeszcze nie. Człowieczek, chłoptaś sprawił, że nasza koleżanka z pracy została "żoną dziadka". Postanowiłyśmy więc, zrobić małemu wyprawkę, od cioć dalekich :) Tak właśnie powstał Niezbędnik Super Babci, bo któż jak nie babcia, wnusiowi nieba skłonna jest przychylić.
Paczka pampersów, dwie tetrowe pieluszki, butelka, skarpeteczki, trzy śliniaczki i gotowy pierwszy motor dla wnusia :)
Trampeczki powstały przy okazji.
Dopiszę tylko, że zaskoczenie naszej koleżanki było ogromne, a jej mina bezcenna :)
Dziękuję autorce bloga Drobiazgi co cieszą za stworzenie kursu na wykonanie motorka
oraz Anicie M za przetłumaczenie i udostępnienie schematu na trampulki :)
Do następnego razu, mam nadzieję, że nie za długo :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)