Witajcie :)
Zobaczyliście w miniaturce cudowną świecę? Ale ona nie jest moja, tzn, już jest moja, ale nie przeze
mnie zrobiona. Popatrzcie
Specjalistką od ozdabiania świec ( i nie tylko świec) jest Basia z bloga Decu Czary. Kto nie był, niech wejdzie i zobaczy, bo warto. Czego się ta kobieta nie dotknie, to arcydzieło :) No i co? Jest sprawiedliwość na tym świecie? No nie ma.
Cieszę się, że poznałam Basi bloga i Basię wirtualnie, bo w przeciwnym razie ta świeca nigdy nie zagościłaby w moich progach.
Basia lubi buszować po różnych wystawkach i targach staroci (chyba wiele z nas to lubi) i jest taka kochana, że pomyślała o mnie. Świeca została dodana jako niespodzianka do pozostałych niespodzianek, hehehe
Basiu, jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję za pamięć i za podarki :)
Dla Ciebie paczuszka jest w trakcie produkcji, ale myślę, że w przyszłym tygodniu uda mi się skończyć wszystko i wysłać :)
No to ja siadam z powrotem do szydełka :)
I dziękuję Wam wszystkim za komentarze, które zostawiacie :*
Pa.
O mnie
Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)
Obserwują:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 listopada 2017
środa, 25 października 2017
Pieprz i wanilia
Nie, nie, nie... nic w tym temacie nie powstało.
Jest w Krakowie restauracja o tej nazwie.
A co to ma do blogowania? Otóż, w tej właśnie restauracji poznałam naszą blogową koleżankę Aliwero/Alinkę .
Spotkanie nader przyjemne, czas upłynął mi bardzo szybko. Za szybko. Mam nadzieję, że będziemy mieć jeszcze okazję do wspólnego spędzenia czasu :)
Do naszego spotkania doszło zupełnie spontanicznie. Ala na swoim blogu zaproponowała wymiankę, ponieważ potrzebuje scrapkowych listków. Ja listków wiele nie posiadam, ale w ubiegłym roku próbowałam robić kartki. Wtedy też dostałam pakę różnych scrapkowych przydasi, większych i mniejszych, od Ani Iwańskiej. Dostałam też scrapki od innych, przy okazji prezentów świątecznych.
Niestety, jak to bywa czasem z zapałem, okazuje się słomiany. Scrapowanie mnie przerosło. Nie jest to technika przy której czuję się swobodnie. Wszystkie rzeczy, które mi zostały, leżały w szafce, nieużywane, bezczynne... wyrzucić nie mogłam, przecież dostałam to wszystko od innych, od serca.
Napisałam maila do Alinki, czy zechciałaby się nimi zaopiekować i tak właśnie zaaranżowałyśmy sobie malutkie spotkanko :)
Alinka pewnie nie byłaby sobą, gdyby na spotkanie nie przyniosła darów swoich rąk, a mianowicie wspaniałej torby na zakupy...
...i jesiennych wieszaków, które idealnie wpisują się w kolorystykę mojego domu:)
Jeszcze jeden cudowny szczegół, którym jestem zachwycona
A ja nic, nic od siebie. Normalnie wstyd! Myślałam o jakimś prezencie, ale nie mam nic robionego do szuflady, a czas do spotkania był krótki. No, plama na całej linii.
Muszę to koniecznie naprawić w przyszłości.
Alinko, bardzo Ci dziękuję za uroczy wieczór, za poświęcony czas, za spokój, za rozmowy, za wszystko :)
Aniu ( tu zwracam się do Ani Iwańskiej) mam nadzieję, że pomimo iż nie wykorzystałam dostanych od Ciebie scrapków, nie masz mi za złe, że przekazałam je dalej. Trafiły w dobre ręce :)
Do następnego :)
Jest w Krakowie restauracja o tej nazwie.
A co to ma do blogowania? Otóż, w tej właśnie restauracji poznałam naszą blogową koleżankę Aliwero/Alinkę .
Spotkanie nader przyjemne, czas upłynął mi bardzo szybko. Za szybko. Mam nadzieję, że będziemy mieć jeszcze okazję do wspólnego spędzenia czasu :)
Do naszego spotkania doszło zupełnie spontanicznie. Ala na swoim blogu zaproponowała wymiankę, ponieważ potrzebuje scrapkowych listków. Ja listków wiele nie posiadam, ale w ubiegłym roku próbowałam robić kartki. Wtedy też dostałam pakę różnych scrapkowych przydasi, większych i mniejszych, od Ani Iwańskiej. Dostałam też scrapki od innych, przy okazji prezentów świątecznych.
Niestety, jak to bywa czasem z zapałem, okazuje się słomiany. Scrapowanie mnie przerosło. Nie jest to technika przy której czuję się swobodnie. Wszystkie rzeczy, które mi zostały, leżały w szafce, nieużywane, bezczynne... wyrzucić nie mogłam, przecież dostałam to wszystko od innych, od serca.
Napisałam maila do Alinki, czy zechciałaby się nimi zaopiekować i tak właśnie zaaranżowałyśmy sobie malutkie spotkanko :)
Alinka pewnie nie byłaby sobą, gdyby na spotkanie nie przyniosła darów swoich rąk, a mianowicie wspaniałej torby na zakupy...
...i jesiennych wieszaków, które idealnie wpisują się w kolorystykę mojego domu:)
Jeszcze jeden cudowny szczegół, którym jestem zachwycona
A ja nic, nic od siebie. Normalnie wstyd! Myślałam o jakimś prezencie, ale nie mam nic robionego do szuflady, a czas do spotkania był krótki. No, plama na całej linii.
Muszę to koniecznie naprawić w przyszłości.
Alinko, bardzo Ci dziękuję za uroczy wieczór, za poświęcony czas, za spokój, za rozmowy, za wszystko :)
Aniu ( tu zwracam się do Ani Iwańskiej) mam nadzieję, że pomimo iż nie wykorzystałam dostanych od Ciebie scrapków, nie masz mi za złe, że przekazałam je dalej. Trafiły w dobre ręce :)
Do następnego :)
środa, 1 czerwca 2016
Prezenty
Witajcie :)
bardzo dziękuję za tak miłe słowa pod moimi karteczkami. Zdaje sobie sprawę, że mogłyby być lepsze, dlatego wciąż będę próbować :)
Dziś ze spokojną głową mogę się pochwalić prezentami jakie otrzymałam w maju od Ewuni Jurewicz i od Hani Pater :)
Z jakiej okazji??? Urodziny miałam :) A ponieważ ja jakoś tak urodzin nie obchodzę, to tym bardziej mnie ucieszyły :)
Od Ewci dostałam cudowny obraz namalowany na oflisowej desce (mam słabość do oflisów). Kunsztowny, precyzyjny i do tego delikatny jak aksamit :) Do obrazka Ewunia dołączyła piękną karteczkę, którą wykonała techniką pergaminową.
Ewuniu, oba prezenty sprawiły mi ogromną radość a ich piękno można tak naprawdę ocenić w realu :)
Dziękuję :)
Od Hani Pater przyleciały do mnie: równie cudowna karteczka w technice quilingu, wypleciony z papierowej wikliny kociak ( mam słabość do kotów), czerwona makramowa bransoletka i całe pudło moich ulubionych cukierków, krówek :)
Haniu, bardzo Ci dziękuję, wszystkie prezenty, które od ciebie otrzymałam są dla mnie bardzo ważne i bardzo mi się podobają :)
Kochane moje, bardzo Wam jeszcze raz dziękuję :) Codziennie patrzę na otrzymane od Was prezenty i ciepło robi mi się na sercu :) I koliberek i kociak już się zadomowiły :)
Cudowny, ciepły blogowy świat :)
Tak sobie myślę często jak patrzę na moje ściany, że bez blogowych koleżanek, mój dom byłby nudny :)
bardzo dziękuję za tak miłe słowa pod moimi karteczkami. Zdaje sobie sprawę, że mogłyby być lepsze, dlatego wciąż będę próbować :)
Dziś ze spokojną głową mogę się pochwalić prezentami jakie otrzymałam w maju od Ewuni Jurewicz i od Hani Pater :)
Z jakiej okazji??? Urodziny miałam :) A ponieważ ja jakoś tak urodzin nie obchodzę, to tym bardziej mnie ucieszyły :)
Od Ewci dostałam cudowny obraz namalowany na oflisowej desce (mam słabość do oflisów). Kunsztowny, precyzyjny i do tego delikatny jak aksamit :) Do obrazka Ewunia dołączyła piękną karteczkę, którą wykonała techniką pergaminową.
Ewuniu, oba prezenty sprawiły mi ogromną radość a ich piękno można tak naprawdę ocenić w realu :)
Dziękuję :)
Od Hani Pater przyleciały do mnie: równie cudowna karteczka w technice quilingu, wypleciony z papierowej wikliny kociak ( mam słabość do kotów), czerwona makramowa bransoletka i całe pudło moich ulubionych cukierków, krówek :)
Haniu, bardzo Ci dziękuję, wszystkie prezenty, które od ciebie otrzymałam są dla mnie bardzo ważne i bardzo mi się podobają :)
Kochane moje, bardzo Wam jeszcze raz dziękuję :) Codziennie patrzę na otrzymane od Was prezenty i ciepło robi mi się na sercu :) I koliberek i kociak już się zadomowiły :)
Cudowny, ciepły blogowy świat :)
Tak sobie myślę często jak patrzę na moje ściany, że bez blogowych koleżanek, mój dom byłby nudny :)
czwartek, 21 stycznia 2016
Najpiękniejsze poduszki świata
Nie mogę, nie mogę tego Wam nie pokazać. Dlatego pokazuję :)))))
Dusia, niedawno pokazała na "fejsie" poduchy, które uszyła (chciałam dodać linka, ale teraz nie mogę znaleźć), a ja padałam z zachwytu jak je zobaczyłam. I co? Dziś przyjechałam z pracy, a w skrzynce przesyłka w wielkiej kopercie. Wyciągam, patrzę na nadawcę i mało co nóg nie połamałam, tak pędziłam do domu :)))) Mam najpiękniejsze poduszki świata, zresztą sami zobaczcie :)
Zdjęcia trzy, bo na pierwszym widać obie siostrzane, prawie bliźniacze. Na drugim widać, jak pięknie są odszyte, a trzecie pokazuje jak cudownie prezentują się w moim pokoiku na uboczu :)))) Dwie radosne, kolorowe plamki, różane piękności.
Dusiu, jestem niesamowicie szczęśliwa. Nie wiem czym sobie na te prezenty zasłużyłam. Wszystkie podusie od Ciebie mam codziennie przed oczami, a te dwie urzekają swoim kolorem, fakturą, wzorem i przede wszystkim Twoim Sercem.
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję :)
Dusia, niedawno pokazała na "fejsie" poduchy, które uszyła (chciałam dodać linka, ale teraz nie mogę znaleźć), a ja padałam z zachwytu jak je zobaczyłam. I co? Dziś przyjechałam z pracy, a w skrzynce przesyłka w wielkiej kopercie. Wyciągam, patrzę na nadawcę i mało co nóg nie połamałam, tak pędziłam do domu :)))) Mam najpiękniejsze poduszki świata, zresztą sami zobaczcie :)
Zdjęcia trzy, bo na pierwszym widać obie siostrzane, prawie bliźniacze. Na drugim widać, jak pięknie są odszyte, a trzecie pokazuje jak cudownie prezentują się w moim pokoiku na uboczu :)))) Dwie radosne, kolorowe plamki, różane piękności.
Dusiu, jestem niesamowicie szczęśliwa. Nie wiem czym sobie na te prezenty zasłużyłam. Wszystkie podusie od Ciebie mam codziennie przed oczami, a te dwie urzekają swoim kolorem, fakturą, wzorem i przede wszystkim Twoim Sercem.
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję :)
czwartek, 31 grudnia 2015
Różany koniec roku, podziękowań ciąg dalszy i życzenia
Witajcie w mroźny poranek.
Najpierw pozwólcie, że zwrócę się z prośbą do Danutki.
Danusiu, wiem, że postępuję wbrew regulaminowi zabawy w kolorki zamieszczając post zbiorczy. Chcę się troszkę usprawiedliwić. Nie miałam czasu w tym miesiącu, dziś jest ostatni dzień grudnia i ostatni dzień różanego kolorku. Dziś rano ściągnęłam z igieł moja różaną pracę, którą kończyłam wczoraj wieczorem. Oprócz różanego postu nie mogę jednak ominąć otrzymanych prezentów i życzeń od Kochanych Blogerek-Artystek. Nie chcę również pisać jednego posta za drugim, bo wtedy ten, który będzie pierwszy, przejdzie niezauważony, a to też było by tak na odczep się. Dlatego mam nadzieję, że jednak przymkniesz swoje szefowskie oko i zaliczysz mi tę pracę. Plisssss ;)
Miałam odpuścić w tym miesiącu. Czas był jakiś niekompatybilny. Ale jak zobaczyłam, że dziewczyny mimo wszystko się postarały, do tego jeszcze zrobiły cudowne karteczki ( również dla mnie) to mnie zmobilizowało. Po świętach wyciągnęłam UFOka i dokończyłam. Wczoraj rozpięłam na igły, dziś już można go pokazać. Rodził się w bólach, bo choć kolor mój ulubiony, to od początku nie byłam do niego przekonana. Patrzę teraz na niego i ... nadal się nie zachwycam. Może w przyszłym roku dokupię jeszcze jeden motek i coś wymyślę naokoło... No, nie wiem. Nie mam do niego serca, choć jakiś specjalnie brzydki nie jest, ale nie wiem co jest nie tak. Ale jest, do tego ma kolor różany więc się nadaje.
Żeby widać było, że różany, dla porównania owoce z mojej dzikiej róży, prosto z krzewu, jeszcze oszronione :)
Serweta ma rozmiary 66x140cm.
Zrobiona jest z cieniowanego kordonka Cotton Filet szydełkiem nr 1.25
Pytanie na grudzień dotyczy owoców, które lubię :) Myślę, że szybciej wymienię te których nie lubię, a są to kiwi i mango. Resztę pożeram w każdej ilości :)))
Dzięki Danusiu ( bo myślę, że okażesz łaskę) :))))))))))))))
Ewuni Jurewicz
Najpierw pozwólcie, że zwrócę się z prośbą do Danutki.
Danusiu, wiem, że postępuję wbrew regulaminowi zabawy w kolorki zamieszczając post zbiorczy. Chcę się troszkę usprawiedliwić. Nie miałam czasu w tym miesiącu, dziś jest ostatni dzień grudnia i ostatni dzień różanego kolorku. Dziś rano ściągnęłam z igieł moja różaną pracę, którą kończyłam wczoraj wieczorem. Oprócz różanego postu nie mogę jednak ominąć otrzymanych prezentów i życzeń od Kochanych Blogerek-Artystek. Nie chcę również pisać jednego posta za drugim, bo wtedy ten, który będzie pierwszy, przejdzie niezauważony, a to też było by tak na odczep się. Dlatego mam nadzieję, że jednak przymkniesz swoje szefowskie oko i zaliczysz mi tę pracę. Plisssss ;)
Różany grudzień
Miałam odpuścić w tym miesiącu. Czas był jakiś niekompatybilny. Ale jak zobaczyłam, że dziewczyny mimo wszystko się postarały, do tego jeszcze zrobiły cudowne karteczki ( również dla mnie) to mnie zmobilizowało. Po świętach wyciągnęłam UFOka i dokończyłam. Wczoraj rozpięłam na igły, dziś już można go pokazać. Rodził się w bólach, bo choć kolor mój ulubiony, to od początku nie byłam do niego przekonana. Patrzę teraz na niego i ... nadal się nie zachwycam. Może w przyszłym roku dokupię jeszcze jeden motek i coś wymyślę naokoło... No, nie wiem. Nie mam do niego serca, choć jakiś specjalnie brzydki nie jest, ale nie wiem co jest nie tak. Ale jest, do tego ma kolor różany więc się nadaje.
Żeby widać było, że różany, dla porównania owoce z mojej dzikiej róży, prosto z krzewu, jeszcze oszronione :)
Serweta ma rozmiary 66x140cm.
Zrobiona jest z cieniowanego kordonka Cotton Filet szydełkiem nr 1.25
Pytanie na grudzień dotyczy owoców, które lubię :) Myślę, że szybciej wymienię te których nie lubię, a są to kiwi i mango. Resztę pożeram w każdej ilości :)))
Dzięki Danusiu ( bo myślę, że okażesz łaskę) :))))))))))))))
***
Podziękowania
Otrzymałam znów cudowne życzenia świąteczno-imieninowo-noworoczne, za które bardzo serdecznie chcę podziękować:
Za płynące z serca życzenia ozdobione wesołym Mikołajem i misternymi krzyżykami
za pamięć, serce, słowa nadziei na cały następny rok
za cudowną karteczkę z życzeniami, od których cieplej robi się na sercu. I z dzięciołkiem takim samym jak ten, który odwiedza mój taras ;)
za anielskie ciepło i spokój przekazane mi razem z cichym aniołkiem, otulonym w piórkową kołderkę :)
za paczuszkę, w której znalazłam najpiękniejsze serwetki oraz prześliczne kordonki :)
Moje Kochane, cóż mogę napisać, sprawiłyście mi ogromną niespodziankę. Jestem szczęśliwa.
Dla takich chwil warto żyć i być wśród Was :)
***
Życzę wszystkim Wam radości, zdrowia, miłości w nowym roku. Abyście mogli realizować swoje pasje, spełniać marzenia, osiągać cele.
Dobrego roku 2016
sobota, 26 grudnia 2015
Podziękowania
Witam poświątecznie wszystkich :)
Pragnę powitać również nowych obserwatorów Iwonę Syczowską oraz Maksa. Bardzo proszę, rozgośćcie się i zostańcie na dłużej :)
Dziś chciałam podziękować wszystkim dobrym duszyczkom, które pamiętały o mnie i przysłały mi cudowne życzenia. Wielką niespodziankę sprawiły mi:
Danutka
Karteczka jest niesamowita zwłaszcza, że Danusia dopiero zaczęła tworzyć kartki. Dostałam cudowną, idealnie, precyzyjnie, pomysłowo wykonaną czerwoną kartkę :)
Danusiu, bardzo Ci dziękuję :)
Kolejne życzenia przyleciały od Danusi
Matematyczne karteczki Danusi są idealnie skomponowane i wyszyte. Delikatny haft skrywa szczere życzenia :) Dziękuję Danusiu :)
Na swoim blogu Hania pokazywała przed świętami zawieszki na choinkę, które zrobiła z płyt kompaktowych. Zachwyciłam się wtedy cudowną, delikatną jak mgiełka zimową choinką i co? I już wisi na mojej choince z serdecznymi życzeniami :) Haniu, sprawiłaś mi ogromna radość, dziękuję :)
Następna dobra duszyczka to Lidzia
Radosne bałwanki w śnieżynkowych gwiazdeczkach przywiozły mi ciepłe pełne nadziei życzenia. Bardzo dziękuję Lidziu :)
Moja radość i zaskoczenie osiągnęły apogeum gdy otwierałam kolejną przesyłkę, tym razem od Nawanny. Kolejno wyciągałam karteczkę, pięknie zapakowaną zakładkę oraz prześliczny komplet biżuterii, mieniący się iskierkami w kolorze głębokiej czerwieni. Aniu, jeszcze raz dziękuję serdecznie, sprawiłaś mi ogromną niespodziankę, a prezent jest cudowny :)
I to jeszcze nie koniec :)
Kolejna przesyłka była od Pawanny
Pierwsze zaskoczenie, Ania robi matematyczne karteczki. Hafcik zimowej, lekkiej śnieżynki rozświetlonej srebrzystymi cekinami, skrywa piękne życzenia. Do kartki Ania dołączyła złotego orzecha.
Wstępne oględziny wykazały, że orzeszek jest rozłupany. Cóż, pomyślałam, że skoro na choince nie zawiśnie, to chociaż sobie go zjem, bo orzechy bardzo lubię :) Napisałam do Ani podziękowania i powiedziałam o uszkodzonym orzechu, posądzając Pocztę Polską o nieostrożność. Odpowiedź, którą dostałam tak bardzo mnie zaskoczyła, że aż nie mogłam usiedzieć na miejscu. Ania odpisała, że w orzechu była ukryta niespodzianka :)))) Natychmiast zabrałam się za ponowne, dokładne oględziny orzecha i...
... wysypało się bursztynowe cudo...
Zastanawiam się, jak bardzo bym się zdziwiła, gdybym nie napisała do Ani, tylko usiadłabym do skonsumowania orzecha :)))))))))))))
Aniu serdecznie Ci dziękuję za cudowny prezent, za pamięć i za radość :)
Jeszcze raz pragnę podziękować Wam za pamięć, za ciepłe słowa, za cudowne rzeczy, w których zamknęłyście kawałki swoich serc. Jestem wzruszona, a dzięki Wam, moje święta były jeszcze cudowniejsze :)))
Pragnę powitać również nowych obserwatorów Iwonę Syczowską oraz Maksa. Bardzo proszę, rozgośćcie się i zostańcie na dłużej :)
Dziś chciałam podziękować wszystkim dobrym duszyczkom, które pamiętały o mnie i przysłały mi cudowne życzenia. Wielką niespodziankę sprawiły mi:
Danutka
Karteczka jest niesamowita zwłaszcza, że Danusia dopiero zaczęła tworzyć kartki. Dostałam cudowną, idealnie, precyzyjnie, pomysłowo wykonaną czerwoną kartkę :)
Danusiu, bardzo Ci dziękuję :)
Kolejne życzenia przyleciały od Danusi
Matematyczne karteczki Danusi są idealnie skomponowane i wyszyte. Delikatny haft skrywa szczere życzenia :) Dziękuję Danusiu :)
Na swoim blogu Hania pokazywała przed świętami zawieszki na choinkę, które zrobiła z płyt kompaktowych. Zachwyciłam się wtedy cudowną, delikatną jak mgiełka zimową choinką i co? I już wisi na mojej choince z serdecznymi życzeniami :) Haniu, sprawiłaś mi ogromna radość, dziękuję :)
Następna dobra duszyczka to Lidzia
Radosne bałwanki w śnieżynkowych gwiazdeczkach przywiozły mi ciepłe pełne nadziei życzenia. Bardzo dziękuję Lidziu :)
Moja radość i zaskoczenie osiągnęły apogeum gdy otwierałam kolejną przesyłkę, tym razem od Nawanny. Kolejno wyciągałam karteczkę, pięknie zapakowaną zakładkę oraz prześliczny komplet biżuterii, mieniący się iskierkami w kolorze głębokiej czerwieni. Aniu, jeszcze raz dziękuję serdecznie, sprawiłaś mi ogromną niespodziankę, a prezent jest cudowny :)
I to jeszcze nie koniec :)
Kolejna przesyłka była od Pawanny
Pierwsze zaskoczenie, Ania robi matematyczne karteczki. Hafcik zimowej, lekkiej śnieżynki rozświetlonej srebrzystymi cekinami, skrywa piękne życzenia. Do kartki Ania dołączyła złotego orzecha.
Wstępne oględziny wykazały, że orzeszek jest rozłupany. Cóż, pomyślałam, że skoro na choince nie zawiśnie, to chociaż sobie go zjem, bo orzechy bardzo lubię :) Napisałam do Ani podziękowania i powiedziałam o uszkodzonym orzechu, posądzając Pocztę Polską o nieostrożność. Odpowiedź, którą dostałam tak bardzo mnie zaskoczyła, że aż nie mogłam usiedzieć na miejscu. Ania odpisała, że w orzechu była ukryta niespodzianka :)))) Natychmiast zabrałam się za ponowne, dokładne oględziny orzecha i...
... wysypało się bursztynowe cudo...
Zastanawiam się, jak bardzo bym się zdziwiła, gdybym nie napisała do Ani, tylko usiadłabym do skonsumowania orzecha :)))))))))))))
Aniu serdecznie Ci dziękuję za cudowny prezent, za pamięć i za radość :)
Jeszcze raz pragnę podziękować Wam za pamięć, za ciepłe słowa, za cudowne rzeczy, w których zamknęłyście kawałki swoich serc. Jestem wzruszona, a dzięki Wam, moje święta były jeszcze cudowniejsze :)))
środa, 30 września 2015
Zaległości
Witajcie :)
Dziękuję wszystkim za cudowne komentarze dotyczące mojej oliwkowej butelki :) Sprawiły one, że zaczęła mi się podobać, choć nadal kolor zupełnie nie mój ;)
Dziś pokażę Wam trzy rzeczy, które czekały na mój czas. Mam trochę zajęć odbiegających od pisania bloga, ale w miarę możliwości do Was zaglądam i podziwiam Wasze prace, czytam rozmyślania, jestem z Wami duchem :)
Jakiś czas temu Micia na swoim blogu pokazała jajo, które wcale jajem nie było. Było zagadką, czym jest :) Pękate, dość spore więc podałam odpowiedź: skarbonka. I zgadłam :) W nagrodę dostałam cudowny, w jedynym pięknym kolorze, kapelusz-ozdobę. Wisi sobie na mojej "blogowej ściance" i energetyzuje swoim kunsztem :)
Dziękuję Ci Marzenko za cudowny prezent :)
Nie zrobiłam zdjęcia całego prezentu, ale przecież każdy wie jak wyglądają serwetki i czekoladki ;) Obiecuję, że jak w końcu złapię tego złodzieja, który kradnie mi czas, poprawię się i zdjęcia będą całościowe.
Przepraszam Was, że dziś tak skrótowo, ale jeszcze popędzę w Wasze progi :)
Buziaki ;*
Dziękuję wszystkim za cudowne komentarze dotyczące mojej oliwkowej butelki :) Sprawiły one, że zaczęła mi się podobać, choć nadal kolor zupełnie nie mój ;)
Dziś pokażę Wam trzy rzeczy, które czekały na mój czas. Mam trochę zajęć odbiegających od pisania bloga, ale w miarę możliwości do Was zaglądam i podziwiam Wasze prace, czytam rozmyślania, jestem z Wami duchem :)
Jakiś czas temu Micia na swoim blogu pokazała jajo, które wcale jajem nie było. Było zagadką, czym jest :) Pękate, dość spore więc podałam odpowiedź: skarbonka. I zgadłam :) W nagrodę dostałam cudowny, w jedynym pięknym kolorze, kapelusz-ozdobę. Wisi sobie na mojej "blogowej ściance" i energetyzuje swoim kunsztem :)
Dziękuję Ci Marzenko za cudowny prezent :)
***
Nie wiem czy pamiętacie, że brałam udział w zabawie "Podaj dalej". Pierwsza swój prezent ode mnie otrzymała Ania Iwańska, teraz wysłałam drugi prezent do Kingi. Głównym prezentem była chusta w niebieskim ombre. Do chusty dołączyłam kilka serwetek do decoupage i słodycze.
Nie zrobiłam zdjęcia całego prezentu, ale przecież każdy wie jak wyglądają serwetki i czekoladki ;) Obiecuję, że jak w końcu złapię tego złodzieja, który kradnie mi czas, poprawię się i zdjęcia będą całościowe.
***
Nadal ćwiczę transfer. Z odbicia jestem zadowolona natomiast złapanie linii prostej, jak widać stawia wiele do życzenia. Jak przyklejałam literki, to byłam przekonana, że są prosto :)
Przepraszam Was, że dziś tak skrótowo, ale jeszcze popędzę w Wasze progi :)
Buziaki ;*
piątek, 10 lipca 2015
Radosny czwartek :)
Witajcie :)
Pamiętacie grafitowe ponczo, które zrobiłam dla Bożenki w ramach prywatnej wymianki? Wczoraj spotkałyśmy się i Bożenka przekazała mi obraz wykonany wstążeczkowym haftem, który zamówiłam sobie w zamian. Powiem Wam, że zrobiłam całe mnóstwo zdjęć i żadne nie pokazuje piękna wykonanej pracy. Kto Bożenkę zna, wie, że jest Ona perfekcjonistką i w ten obraz włożyła chyba cały swój perfekcjonizm i serce :) Zresztą, co ja będę tu ględzić, patrzcie i podziwiajcie
Wszyscy go podziwiają, a niektórzy to musieli dotknąć, żeby sprawdzić, że to na pewno wyszyte wstążeczką :)
Oczywiście Bożenka, nie byłaby sobą, gdyby do obrazu nie dorzuciła czegoś jeszcze
Etui na okulary i malutka kobiałeczka do ozdobienia :) Ostatnio ogarnął mnie zapał decoupage'owy i na warsztat poszły właśnie takie rzeczy. No to mam teraz zapas i mogę sobie na urlopie poszaleć :) Do całości dołączony był słoik z przetworami rybnymi, ale zanim z pracy do domu wróciłam, to pół zjadłam, drugie pół zostało na dziś, więc dziś zjadłam resztę, no to pustego słoika Wam nie pokażę, bo jak wygląda, każdy wie :) Ale pyszne były :)
Dziękuję Ci Bożenko jeszcze raz :)
Włoczki milutkie i cieplutkie, będą na zimę skarpety :) Maleńki świeczniczek w sam raz do kompletu lawendowego, który dostałam od Ani/Pawanny, a zakładka do książki mnie zachwyciła. Znów mam możliwość podziwiać cudowny haft krzyżykowy.
Pamiętacie grafitowe ponczo, które zrobiłam dla Bożenki w ramach prywatnej wymianki? Wczoraj spotkałyśmy się i Bożenka przekazała mi obraz wykonany wstążeczkowym haftem, który zamówiłam sobie w zamian. Powiem Wam, że zrobiłam całe mnóstwo zdjęć i żadne nie pokazuje piękna wykonanej pracy. Kto Bożenkę zna, wie, że jest Ona perfekcjonistką i w ten obraz włożyła chyba cały swój perfekcjonizm i serce :) Zresztą, co ja będę tu ględzić, patrzcie i podziwiajcie
Wszyscy go podziwiają, a niektórzy to musieli dotknąć, żeby sprawdzić, że to na pewno wyszyte wstążeczką :)
Oczywiście Bożenka, nie byłaby sobą, gdyby do obrazu nie dorzuciła czegoś jeszcze
Etui na okulary i malutka kobiałeczka do ozdobienia :) Ostatnio ogarnął mnie zapał decoupage'owy i na warsztat poszły właśnie takie rzeczy. No to mam teraz zapas i mogę sobie na urlopie poszaleć :) Do całości dołączony był słoik z przetworami rybnymi, ale zanim z pracy do domu wróciłam, to pół zjadłam, drugie pół zostało na dziś, więc dziś zjadłam resztę, no to pustego słoika Wam nie pokażę, bo jak wygląda, każdy wie :) Ale pyszne były :)
Dziękuję Ci Bożenko jeszcze raz :)
**************
Wczoraj też, wracając z pracy zobaczyłam wetkniętą w bramkę wejściową paczuszkę (do skrzynki się nie zmieściła). Byłam pewna, że to do męża i jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam swoje imię. Nadawca? Lidzia/Czarna Dama :) Dostałam zupełnie niespodziewany prezent :)
Lidziu bardzo, bardzo Ci dziękuję, bardzo się ucieszyłam z prezentu :)
*************
Teraz już wiadomo, dlaczego taki jest tytuł mojego dzisiejszego posta. Fajnie jest dawać prezenty, ale byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że brać jest mniej fajnie. Jest super! Jesteście wspaniałe :)
czwartek, 28 maja 2015
Prezenty, oczekiwane, niespodziewane, dają tyle samo radości
Witajcie :)
bardzo wszystkim dziękuję za przemiłe komentarze, za to że zaglądacie i pamiętacie :)
Dziś nie pada deszcz, hura! Od ponad tygodnia lało, padało, mżyło, znów lało i tak w kółko. Ogród już nawet zaczął cierpieć z powodu ciągłych opadów. Ślimaki rozłażą się po całej działce i zjadają wszystko co napotkają na swojej drodze. Oczywiście największym przysmakiem są szałwia i hosty. Wczoraj pomyślałam, że jeszcze kilka dni deszczu, a pod lasem nie będę miała ani jednej funkii. Najbardziej ucierpiały Alex Summers, Lancifolia i Katherine Lewis. Nie ma już szans na piękne liście w tym roku.
Ale nie wszystko jest nie fajne. Pocieszyły mnie dwa prezenty :)
Otóż, dwa tygodnie temu, dostałam maila od Danusi z nieśmiałym zapytaniem, czy dotarła do mnie przesyłka. No, nie dotarła. A Danusia chciała mi zrobić niespodziankę.
Przesyłka, a jakże PRIORYTETOWA wędrowała sobie dwa tygodnie. Chyba szła na piechotę, choć ja te odległość, nawet na piechotę, chyba przeszłabym szybciej. Wierzyłam jednak mocno w to, że jednak nasza PP da radę. Choć nie rozumiem, dlaczego pobiera opłaty za priorytet, a dostarcza w czasie dłuższym niż przesyłkę normalną.
W taki oto sposób dowiedziałam się o niespodziance. Danusiu, nawet wiedząc, że wysłałaś do mnie prezenty, były one dla mnie wielkim zaskoczeniem. Ten moment otwierania koperty i chęć zobaczenia co jest w środku, zawsze mnie ekscytuje :) Udało Ci się zrobić mi niesamowita przyjemność :)
Dziękuję Ci jeszcze raz z całego serca. Podusia i zawieszka w krzyżykach oraz karteczka z ogrodowym haftem matematycznym są prześliczne :) I muszę Ci powiedzieć, że jak szyłam dla Ciebie torbę, to bardzo brakowało mi igielnika. Teraz już, dzięki Tobie go mam :))) A słonik dynda sobie przy samochodowych kluczykach, na szczęście :)
Popatrzcie, jakie cudowności dostałam:
Drugą niespodziankę zobaczyłam na blogu Aldony. W kwietniu zapisałam się na Ogrodowe Candy jakie Aldona ogłosiła. Nie mam ogólnie szczęścia w losowaniach i w dniu ogłoszenia wyników weszłam na Jej bloga raczej po to, żeby oglądnąć cudowną sowia rodzinkę, zrobiona przez 10-letnią córeczkę Aldony. Czytając posta dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że zobaczyłam mojego nicka :) Zostałam wylosowana pocieszajkowo i to w dzień moich urodzin :)))) A oto co dziś otrzymałam :
bardzo wszystkim dziękuję za przemiłe komentarze, za to że zaglądacie i pamiętacie :)
Dziś nie pada deszcz, hura! Od ponad tygodnia lało, padało, mżyło, znów lało i tak w kółko. Ogród już nawet zaczął cierpieć z powodu ciągłych opadów. Ślimaki rozłażą się po całej działce i zjadają wszystko co napotkają na swojej drodze. Oczywiście największym przysmakiem są szałwia i hosty. Wczoraj pomyślałam, że jeszcze kilka dni deszczu, a pod lasem nie będę miała ani jednej funkii. Najbardziej ucierpiały Alex Summers, Lancifolia i Katherine Lewis. Nie ma już szans na piękne liście w tym roku.
Alex Summers |
Lancifolia |
Katherine Lewis |
Otóż, dwa tygodnie temu, dostałam maila od Danusi z nieśmiałym zapytaniem, czy dotarła do mnie przesyłka. No, nie dotarła. A Danusia chciała mi zrobić niespodziankę.
Przesyłka, a jakże PRIORYTETOWA wędrowała sobie dwa tygodnie. Chyba szła na piechotę, choć ja te odległość, nawet na piechotę, chyba przeszłabym szybciej. Wierzyłam jednak mocno w to, że jednak nasza PP da radę. Choć nie rozumiem, dlaczego pobiera opłaty za priorytet, a dostarcza w czasie dłuższym niż przesyłkę normalną.
W taki oto sposób dowiedziałam się o niespodziance. Danusiu, nawet wiedząc, że wysłałaś do mnie prezenty, były one dla mnie wielkim zaskoczeniem. Ten moment otwierania koperty i chęć zobaczenia co jest w środku, zawsze mnie ekscytuje :) Udało Ci się zrobić mi niesamowita przyjemność :)
Dziękuję Ci jeszcze raz z całego serca. Podusia i zawieszka w krzyżykach oraz karteczka z ogrodowym haftem matematycznym są prześliczne :) I muszę Ci powiedzieć, że jak szyłam dla Ciebie torbę, to bardzo brakowało mi igielnika. Teraz już, dzięki Tobie go mam :))) A słonik dynda sobie przy samochodowych kluczykach, na szczęście :)
Popatrzcie, jakie cudowności dostałam:
Idealny szew, którego nie widać |
Drugą niespodziankę zobaczyłam na blogu Aldony. W kwietniu zapisałam się na Ogrodowe Candy jakie Aldona ogłosiła. Nie mam ogólnie szczęścia w losowaniach i w dniu ogłoszenia wyników weszłam na Jej bloga raczej po to, żeby oglądnąć cudowną sowia rodzinkę, zrobiona przez 10-letnią córeczkę Aldony. Czytając posta dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że zobaczyłam mojego nicka :) Zostałam wylosowana pocieszajkowo i to w dzień moich urodzin :)))) A oto co dziś otrzymałam :
Ceramiczne domowe serducho zawisło przed chwilą na tarasie. Stempelek na pewno się przysłuży do ozdobienia jakiejś rzeczy, a śliczna koronka zostanie wykorzystana w jakimś szyciowym wyzwaniu.
Bardzo dziękuję Ci, Aldonko, pocieszajka wywołuje uśmiech na mojej twarzy i bardzo mi się podoba :)
Teraz muszę poodwiedzać Wasze blogi, bo zobaczyłam na moim pasku bocznym, ze dzieje się, oj dzieje...
Ogrodowymi kontrastami żegnam Was do następnego razu:)
piątek, 3 kwietnia 2015
Prezent i ostatnie robótki przedświąteczne
Witam wszystkich bardzo serdecznie, dziękuję za wszystkie cudowne słowa pod postem o ponczo :) Robienie go zajęło mi miesiąc. Biorąc pod uwagę, że w ciągu dnia spędzam czas głównie w pracy, do tego dochodzą jeszcze obowiązki domowe i inne moje pasje, myślę, że robota poszła mi w miarę szybko :) Ale naprawdę, była to dla mnie przyjemność :)
Witam również bardzo serdecznie Sabkę, bardzo mi miło, że do mnie zajrzałaś, zapraszam do pozostania na dłużej :)
W tym tygodniu otrzymałam przesyłkę od Ani za zagadkę na Jej blogu. Miał być drobny upominek, ale ponieważ ja się wirtualnie otaczam ludźmi, którzy "drobny" rozumieją zupełnie inaczej niż ja, to szczena mi opadła jak otworzyłam przesyłkę. Oto co dostałam:
Karteczka najpiękniejsza ze wszystkich robionych przez Anię :) Uroku filcowanego jaja zdjęcia nie oddają, biedroneczka wygląda tak, jakby miała zaraz wyjść wyżej :) Do tego cudowne boa, bo muszę Wam powiedzieć, że szaliczki wszelakie uwielbiam :)
Aniu jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję :)
Zakończyłam już prace nad jajeczkami. Moje próby ażurkowe zadowalają mnie na początek. Poćwiczę jeszcze i w przyszłym roku postaram się zrobić jeszcze ładniejsze.
Na koniec powstała jeszcze jedna serwetka. W gazetce nie wyglądała specjalnie pięknie, ale była dwukolorowa. W wersji białej, uważam, że prezentuje się ślicznie. Średnica 40 cm, wykonana jest z kordonka Kaja15, szydełko 1,25.
Na dziś to wszystko. Wpadnę jeszcze jutro z życzeniami.
Witam również bardzo serdecznie Sabkę, bardzo mi miło, że do mnie zajrzałaś, zapraszam do pozostania na dłużej :)
W tym tygodniu otrzymałam przesyłkę od Ani za zagadkę na Jej blogu. Miał być drobny upominek, ale ponieważ ja się wirtualnie otaczam ludźmi, którzy "drobny" rozumieją zupełnie inaczej niż ja, to szczena mi opadła jak otworzyłam przesyłkę. Oto co dostałam:
Karteczka najpiękniejsza ze wszystkich robionych przez Anię :) Uroku filcowanego jaja zdjęcia nie oddają, biedroneczka wygląda tak, jakby miała zaraz wyjść wyżej :) Do tego cudowne boa, bo muszę Wam powiedzieć, że szaliczki wszelakie uwielbiam :)
Aniu jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję :)
Zakończyłam już prace nad jajeczkami. Moje próby ażurkowe zadowalają mnie na początek. Poćwiczę jeszcze i w przyszłym roku postaram się zrobić jeszcze ładniejsze.
Na koniec powstała jeszcze jedna serwetka. W gazetce nie wyglądała specjalnie pięknie, ale była dwukolorowa. W wersji białej, uważam, że prezentuje się ślicznie. Średnica 40 cm, wykonana jest z kordonka Kaja15, szydełko 1,25.
Na dziś to wszystko. Wpadnę jeszcze jutro z życzeniami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)