Pamiętacie to hasło? Ja pamiętam. Najpierw był pochód, kolorowo, radośnie.I zawsze była piękna pogoda. Pochody oglądałam z okna w pracy u mojej mamy. Bardzo chciałam wtedy dorosnąć i nosić wielką flagę, albo jakiś napis olbrzymi, wymachiwać szturmówką... Potem dorosłam i już zrozumiałam. Szkołę średnią z tego okresu wspominam jako ciągłą walkę o niechodzenie na pochody i niebycie w ZSMP. Kurcze, przez cztery lata miałam obniżone zachowanie na świadectwie, bo nie chodziłam na pochody pierwszomajowe ze szkołą i nie byłam członkiem ZSMP ( co jak co, ale w członka to ja się nie daję robić;)). Dobrze, że te czasy minęły.
Dziś jest to święto grillowe niemalże :) A ja znów zapomniałam uszyć flagę. Zaraz siądę przy maszynie i może uda mi się ją wykonać. Co roku sobie obiecuję, a potem przechodzą dni majowego weekendu i zapominam... do następnego maja :)
A w maju w moim ogrodzie kwitną bzy...a ten zapach...
Pod lasem rozwija się paprociowy gąszcz.
Niestety jest też nawał kleszczy. Kociaki dostały obróżki Foresto, bo zakrapianie karczków nic nie daje. Batmanek przeżył to najgorzej, wpadając w atak ostrej histerii. Ale już jest dobrze, a na rączkach najlepiej :)
Eranka jak na damę przystało, unika promieni słonecznych :)
A Julcio poszedł na polowanie i tyle go widzieli.
Pozdrawiam Was wszystkich majowo, witam na blogu
foggię i pędzę do maszyny, może w końcu będę miała tę flagę ;)
Edycja godz. 12.50
Mam :) Biegałam z ta flagą jak "kot z pęcherzem". W końcu znalazłam jej miejsce na pergoli przed domem. Mam nadzieję, że nie będzie padał deszcz.
Spokojnego wypoczynku majowego :)