Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

poniedziałek, 11 listopada 2013

Moja pierwsza szydełkowa bombka :)

Udało się :). A miałam wiele wątpliwości, czy dam radę, czy wyjdzie, czy będzie okrągła, czy nie przylepi się balonika... Teraz mogę powiedzieć, że to całkiem łatwe i zachęcam niezdecydowanych ( jeśli jeszcze takowi, oprócz mnie są :))
Bombkę robiłam z kordonka Kaja15, szydełkiem 1,00 i nitką metalizowaną cieniutką, taką na szpulce. Po zrobieniu dwóch osobnych połówek, połączyłam je łańcuszkiem i oczkami ścisłymi. Nieco zmodyfikowałam wzór. Usztywniłam w vikolu 1:1 z wodą. Najpierw włożyłam do środka balonik tak, żeby końcówka wystawała na zewnątrz, potem zamoczyłam bombkę w vikolu, wygniotłam nadmiar i napompowałam balonik. Po wysuszeniu balonik sam się odkleił gdy uchodziło z niego powietrze.
A bombeczka wygląda tak:

Szydełkowa bombka
Wzór pochodzi z gazetki Szydełkowanie nr 3/2008.

Szydełkowa bombka - wzór
Robiąc bombkę przerabiamy wzór według schematu do 4 rzędu, od 5 rzędu robimy tylko wzór z wycinka A.
Ja nieco zmodyfikowałam sobie mój wyrób, otóż w 4 rzędzie połączyłam grupy słupków 8 oczkami łańcuszka, a w ostatnim rzędzie nie robiłam pikotków. Wykonałam 9 rząd robiąc łuki z 5 oczek łańcuszka nad każdą grupą z czterech słupków z poprzedniego rzędu. Obie połowy bombki połączyłam w 9 rzędzie.

Powoli suszą się aniołki i sopelki. Część jest już gotowa.






Wzory aniołków wzięłam z internetu. Do zrobienia spódniczek można również wykorzystać wycinki z serwetek. Aniołek w głębi po lewej stronie ma właśnie spódniczkę z pierwszych rzędów serwetki, powtarzając 8 motywów.




sobota, 9 listopada 2013

Aniołki, gwiazdki, bombki...

Witajcie.
Łapię wolne chwile i utwardzam moje szydełkowe tworki. Cieszę się, że zrobiłam je wcześniej, bo teraz już mam coraz mniej czasu. Zostało mi tylko usztywnienie i dopracowanie szczegółów, ale z tym sobie poradzę, wieczory długie więc mogą być vikolowe :)

Aniołek w bombce
Czekając na wysłanie


Jeszcze sporo mam do usztywnienia. Dokańczam aniołka stojącego na gwiazdce, myślę jeszcze o aniołku na księżycu. Może coś z tego wyjdzie :)
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :)

czwartek, 7 listopada 2013

Idzie lepsze :)

Pusieńka nasza sama układa się w pozycji mostkowej. Znaczy, silniejsza jest :) Na siusiu i kupala woła, chodzimy do ogrodu. Ciężko 25 cm psa prowadzić po trawie trzymając pod brzuszek, ale nasze piesiątko wyrywa się do chodzenia. Cóż z tego, że nózie nosić nie chcą? Od czego ma się dużych?
Uszyłam więc dziś szeleczki, na których Pusia sobie zwisa przebierając nóżkami. I jeszcze jeden dzisiejszy sukces: wieczorem chwilkę sama ustała na nóżkach :)
Idzie lepsze :)

piątek, 1 listopada 2013

Nadzieja umiera ostatnia...

Wierzę, bardzo wierzę, że będzie jeszcze dobrze, że da radę, że się podniesie...
Nasza Pusia kochana. W niedzielę przestała merdać ogonkiem, ale była wesoła, biegała po ogrodzie, witała mnie po powrocie do domu. Tylko ten ogonek ciągnął jej się po ziemi. Mieliśmy iść w poniedziałek do wetki sprawdzić przyczynę oklapniętego ogonka.
W poniedziałek rano mąż pojechał już z psiną, która nie mogla ustać na łapkach. Zupełnie jakby niedowład wszystkich czterech łapek. Nie siusiała, nie robiła kupki, nie chciała jeść, ani pić.
Wetka porobiła badania: usg brzucha, rtg klatki piersiowej, krew. Serduszko bardzo powiększone. Kroplówka, zastrzyki, leki.
We wtorek znów do wetki, bo siku nadal nie ma mimo leków diuretycznych. Po drodze bidulka nasikała cały kontener. Znów usg, nic, żadnych zmian. W badaniach krwi, wszystkie parametry w normie: wątrobowe, nerkowe, zapalne, morfologia.
W nocy z środy na czwartek coś drgnęło, Pusia cichutko dała znać, że chce wyjść na trawkę. Od tego czasu informuje, jak chce na siusiu. Wynosimy małego stworka i trzymamy nad trawą, aż skończy.
Wczoraj wetki powiedziały, że skończyła się ich moc sprawcza.
Może być to sprawa guza rdzenia kręgowego, lub glejaka mózgu. Tego się u zwierząt nie leczy. Mozna zrobić rezonans magnetyczny we Wrocławiu, ale tylko po to, żeby się dowiedzieć, czy są jakieś zmiany. Nic po za tym.
U nas w Klinice Arka, robią mielografię, badanie, które może pokazać czy jest jakieś zwężenie w kanale rdzeniowym. Ale jest obarczone dużym ryzykiem uszkodzenia rdzenia kręgowego i paraliżu.
Z tego więc rezygnujemy, zwłaszcza że i to badanie nie spowoduje zniwelowania przyczyny ewentualnego zwężenia.
Pusia je karmiona z ręki i pije strzykawką, nie okazuje żadnych oznak cierpienia i patrzy na nas tymi swoimi wielkimi okrągłymi oczyskami.
Gdyby nie te łapki, które nosić piesy nie chcą, można by powiedzieć - okaz zdrowia.
Więc zmieniamy co godzinę pozycję leżenia, karmimy, wynosimy na siku i kupkę, dajemy lekarstwa i wierzymy, że jeszcze będzie dobrze.

sobota, 12 października 2013

Pokrowiec na sofę

W końcu wzięłam się za uszycie pokrowca na sofę. Był konieczny, bo moje kociaste uwielbiają ją drapać. A wiadomo, kotek chce drapać, więc musi już i w tej chwili, natychmiast. Drapanie jest kotkowi niezbędne do życia jak powietrze i pełna miska :) Jakiś czas temu uszyłam pokrowce na krzesła

 W końcu trzeba było się zająć sofą. Sofa dostała ubranko w soczyście pomarańczowym kolorze
Kolor jest troszkę przyciemniony na obrazie komputera. W rzeczywistości pięknie odbija od wpadających przez okno promieni słonecznych. Pasuje mi również do przeciwległej ściany.
Na swoje ubranka czekają jeszcze fotele. Na razie jednak zastanawiam się czy mają być pomarańczowe, jak sofa, czy zielone jak krzesła. Najbardziej pasowałby mi jeden zielony, jeden pomarańczowy.

A w ogrodzie dziś cudownie ciepło, słonecznie i kolorowo.

Pozdrawiam wszystkich i do następnego razu :)



wtorek, 8 października 2013

W jesiennej mgle październikowej

Na początek witam na blogu Janeczkę. Milo mi, że znalazłaś czas Janeczko i wpadłaś do mnie :)

Codziennie jesień wkracza głębiej do mojego ogrodu. Październikowa mgła jest czarowna, choć może nie w chwili gdy trzeba wstać i iść do pracy...


sobota, 5 października 2013

Pierwsze gwiazdki szydełkowe

Witam nowych Obserwatorów mojego bloga: Skrytkę i Anię. Cieszę się, że zagościłyście u mnie :)

W przerwie między aniołkami ( zrobiłam ich na razie 12) podziergałam troszkę gwiazdeczek. Wykrochmaliłam w gęstym krochmalu i trzymają fason, są twarde :)

Wiem, że nie jest to jeszcze jakiś imponujący zbiór, ale powolutku, powolutku będzie ich więcej. Zwłaszcza, że dzierga się je bardzo szybko. Wzory znalazłam na google grafika.
Próbowałam też krochmalić aniołka. Wyszedł bardzo twardy, jednak strasznie się napaprałam w tak gęstym krochmalu. Spróbuję jeszcze z cukrem.

Teraz jest piękna pogoda więc zmykam na przegląd ogrodu :)