O mnie

Moje zdjęcie

Kilka lat temu z serca Małopolski przeprowadziłam się na wieś. Teraz to moje spokojne podkrakowskie gniazdo :)
Dzieci odchowałam, mogę się zająć tym co lubię: druty, szydełko, a dzięki ludziom których spotkałam poznaję inne techniki rękodzieła.
Moje wielkie marzenie?  Umieć malować... niespełnione niestety ;)

Kontakt ze mną: efkaraj@interia.eu

Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

poniedziałek, 10 lutego 2014

Stary zegar - moje wyzwanie.

Jestem i od razu witam moja nową obserwatorkę Danusię , cieszę się, że zaglądasz :)

Kiedyś z Martą z bloga http://alternative-diy.blogspot.com/ zamieniłyśmy kilka zdań o zegarach. Napomknęła Ona, że ma ich sporą kolekcję, pokazała zegarek z agatu, kiedyś podobny kupiłam sobie na targach minerałów. A ponieważ poprosiła mnie, czy nie pokazałabym swojego "agatowca", tak więc pokazuję.

Jest inny niż wszystkie moje zegary, pięknie przebija światło. Stoi sobie na kominku i odmierza czas. Moje wszystkie zegary odmierzają czas. Żaden nie stoi, posuwają się powoli do przodu, nie zwracając uwagi na to co w około.
Szczególnym sentymentem darzę prawie 100-letniego Junghansa, jest to zegar, który moja babcia dostała na prezent ślubny w 1921 roku. Wspaniałe hand made. Każdy szczegół wykonany jest ręcznie i wpasowywany za pomocą specjalnych drewnianych bolców.

 Jego sercem jest porcelanowe wahadło, wychylające się 111 razy na minutę, a porcelanowa tarcza ma naturalne spękania.


I właśnie niedawno zostaliśmy z mężem posiadaczami starego, a właściwie zniszczonego zegara skrzyniowego. I to właśnie jest moim wyzwaniem - postanowiłam go odnowić, skrzynię i cyferblat, bo od mechanizmu to już mój eM jest specjalistą . Teraz przekopuję internet i różne blogi, szukając informacji co zrobić, żeby to obecne paskudztwo zaczęło wyglądać i mogło zawisnąć bez wstydu naprzeciw babcinego staruszka :)
Dziś mąż wymontował mechanizm. naprawa zajęła mu około 15 minut (boszesztymój, a ja w lesie).
Skrzynia i tarcza są w opłakanym stanie


na zdjęciach po umyciu środkiem do czyszczenia drewna, wygląda to nieco lepiej. Korniki zrobiły sobie dziurki, ale nie ma nowych wżerów, ani widocznych ścieżek.
Po wyschnięciu zaczęłam ścierać papierem ściernym średnio ziarnistym, spod buro-wiśniowej powłoki wyłania się klasyczny dąb rustykalny.
I na tym etapie na razie jestem, szukając wiadomości co dalej... Jeśli ktoś z Was wie, proszę o pomoc :)
Tarczę wydrukuję nową i chcę ją ozdobić dekoupage'm.  Widziałam taki cudny kursik na blogu Decoupage - Romantyczny Zakątek
Ja wiem, że tutorial, tutorialem, zdjęcia zdjęciami i wszystko jest bardzo łatwe jak się na to patrzy, ale na wszelki wypadek kupiłam sobie całą paczkę różanych serwetek i dużo farbek i kleju ;) No i tarcz, też pewnie będę musiała sporo wydrukować. Ale jak nie zacznę, to nie będę wiedzieć czy potrafię. Trzymajcie kciukasy, bo to moje ambitne plany na najbliższe dni...tygodnie?... no zobaczymy. Jak Wam się chciało czytać to do końca, to jestem Wam bardzo wdzięczna :)))))))
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.


16 komentarzy:

  1. Czytałam,czytałam i sama jestem bardzo ciekawa jak się uporasz z tym zadaniem.Wierzę ,że dasz radę i to w tempie szybszym niż zakladasz,bo zapewne wciągnie Cię to kochana na maxa.Trzymam kciuki mocno i czekam na kolejne wpisy .Buziaki Ewuniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danusiu za wiarę we mnie :) Już powoli wciąga mnie to zadanie, mąż mówi, żebym się tak nie spieszyła, choć sam zapalił się do pomysłu ( jest hobbystą zegarkowym ). Na dziś zakończyłam część ścierania, już mnie ręce bolą :)
      Następna część będzie po starciu całej starej powłoki.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ewuniu jestem absolutnie pewna, że Ci się uda! :)))))) Czekam na to co wykombinujesz. :))
    Od razu czułam, że tu coś specjalnie dla mnie jak tylko zobaczyłam miniaturkę. :)))
    Twój mineralny zegareczek jest faktycznie bardzo podobny do mojego, bardzo mi się podoba. Nie spodziewałam się, że znajdę kogoś kto ma drugie takie cholerstwo w domku. :)
    Natomiast zegar-prezent ślubny babci - poezja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Tobie Martuś dziękuję za słowa wsparcia, to mnie zachęca do dalszej pracy :)
      Tak, post był dedykowany Tobie :)
      Dobranoc.

      Usuń
  3. Wierzę w Ciebie i wiem, ze dasz radę.
    Zegary piękne są jakie posiadasz.
    Tak więc wiem, że ten nowy będzie tak samo wspaniały.
    Trzymam kciuki i dzielnie czekam na efekt końcowy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło to czytać Januszu, teraz już na pewno nie zrezygnuję, choćbym miała szlifować jeszcze z tydzień non stop :)
      Jutro odwiedzę sklep z artykułami do renowacji mebli, poczyniłam listę zakupów.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Trzymam kciuki i Was podziwiam.
    Piękna pasja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu, mój mąż też się cieszy, ze podzielam jego zainteresowania (wreszcie) ;)

      Usuń
  5. Babciny zegar przepiękny.U mnie był stary zegar w piwnicy, synowa go wzieła i dała do odnowy.
    Nic nie jest zmienione. Wygląda świetnie. Trzymam kciuki za Was i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teresko, dziękuję. Stare zegary pomimo tego, że prą naprzód cały czas, maja w sobie zatrzymaną przeszłość. Mają duszę :)

      Usuń
  6. Ewuniu ..no to czekam na efekty ...Zbyś mądrala bo to jego nie pierwszy machanizm ... a Ty masz gorzej ..niemniej wierzę , że Ci się uda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Lucynko :)
      Zawziełam się :)

      Usuń
  7. Efciu, ależ ten post zrobił mi przyjemność. Znalazłam w Tobie osobę, która kocha zegary. Może nie uwierzysz, ale mam 9 bijących zegarów. Wszystkie bardzo stare. W domu mam w sumie 20 zegarów! Myślisz, że jestem lekko walnięta:)? Takie moje hobby. Wszystkie tykają, a te 9 bije, nastawiam tak aby po kolei słyszeć. Jestem tak przyzwyczajona do ich bicia, że nie słyszę:) Gdy są goście, muszę zatrzymywać.
    Ja bym zostawiła tę skrzynię w takiej postaci tylko potraktowałabym ją woskiem. będzie się ładnie prezentowała na przeciw Babcinego zegara. Powiem Ci, że ta stara tarcza mnie osobiście strasznie się podoba. Nadgryziona zębem czasu, nie wyrzucaj jej, gdybyś chciała tak zrobić to ja chętnie przygarnę:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, cudnie, nie jesteś wcale walnięta. Mój mąż kolekcjonuje zegarki różne, wszystkie nakręcane :) Znam to hobby i je jak najbardziej rozumiem :) Twój dom musi tętnić tym bimbaniem i tykaniem, ale to ma swój klimat.
      Skrzynię przecieram papierem ściernym, ponieważ każda ścianka ma jakiś zupełnie inny kolor. Potem mam właśnie zamiar tylko ją nawoskować. Zostawię dziurki po kornikach i pęknięcia skrzyni, nie chcę szpachli, niech zostaną opowiadając o mijającym czasie.
      Co do tarczy, no tu się nie popisałam :( Zaczęłam ją czyścić i rozmazały się literki i starła się pierwsza powłoka, tak się skluszczyła :( Zepsułam ją na amen. To była papierowa tarcza, z takiego grubszego papieru. Mam namiar na allegro na cyferblat, może się uda na licytacji go wygrać.
      Pozdrawiam Aniu mocno :)

      Usuń
  8. Ewa spore wyzwanie, trzymam kciuki i czekam na efekt pracy. Stare zegary mają w sobie duszę. Nie lubię głosnego cykania ani bimbania, ale zawsze podziwiam te dzieła, bo każdy z osobna jest niesamowity, magiczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emko, dzięki za kciuki :) Skrzynia już oczyszczona z wierzchniej warstwy. Dziś tak jak proponowała Ania/Pawanna będę ja woskować. Potem Zbyś zamontuje całość. Myślę, że efekt końcowy będzie widoczny jutro.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy wpisany komentarz :) Są dla mnie bardzo ważne. Dzięki nim wiem, że to co robię, ma jakiś sens.