O mnie

Moje zdjęcie

Kilka lat temu z serca Małopolski przeprowadziłam się na wieś. Teraz to moje spokojne podkrakowskie gniazdo :)
Dzieci odchowałam, mogę się zająć tym co lubię: druty, szydełko, a dzięki ludziom których spotkałam poznaję inne techniki rękodzieła.
Moje wielkie marzenie?  Umieć malować... niespełnione niestety ;)

Kontakt ze mną: efkaraj@interia.eu

Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

środa, 20 września 2017

Jesienny kot - konkurs

Witajcie :)

Dziś post będzie zupełnie nie rękodzielniczy.
Dziś będzie o kocim konkursie.
Krysia z bloga: klub kota jasna 8, dobra dusza wszystkich stworzeń, organizuje konkurs. Tematem konkursu jest: 



Temat ciekawy, bo interpretacji może być mnóstwo. 
Co robią koty jesienią, gdy  za oknem szaro, mokro? A co robią gdy złota polska jesień maluje liście na ciepłe żółcie i pomarańcze?
Według moich informacji, to samo co o każdej innej porze roku :)
 
Postanowiłam wziąć udział w konkursie, bo ja przecież mam  koteczkę, która w jesienne kolory wpisuje się idealnie.

Eranka i jej zdjęcie konkursowe

  


To by było na tyle. Zapraszam Was do zaglądania  na blog Krysi. Można się dużo dowiedzieć o zwyczajach naszych milusińskich i dzikich zwierzaków :)

Pa :)



środa, 6 września 2017

Powakacyjny czas

Witam Was wszystkich serdecznie.

Wiecie co? jesteście Kochane :)
Długo mnie nie było, teraz żadnej systematyczności we mnie, a Wy jesteście i odwiedzacie mnie jak gdyby nigdy nic. To jest na prawdę bardzo, bardzo radosne i miłe. Dziękuję Wam za tę obecność :)

Lato to czas urlopów. Dla mnie w tym roku radośnie szumiało morze.
Uwielbiam nasz Bałtyk. Żadne inne, żadne ciepłe morze, nie ma tego specyficznego uroku. Nigdzie na świecie na plaży nie czuć słonego wiatru z zapachem żywicy sosnowej. Mogę leżeć na plaży godzinami i słuchać.
Trzy tygodnie szybko minęły. Ale odpoczęłam od codzienności bardzo. Pięć lat temu byłam ostatnio nad Bałtykiem. W ogóle pięć lat temu byłam po za domem dłużej niż trzy dni.
Przeczytałam 5 książek:
Nigdy nie przepadałam za kryminałami, ale trylogia Stiega Larssona mnie pochłonęła całkowicie.
Żal, że nie dane było autorowi żyć dłużej...
"Kawalerowie Angeliny" to raczej seria letnich czytadeł. Fabuła jak dla mnie zbyt wydumana, ale przepisy na potrawy warte spróbowania.
"Bitwa" to czasy napoleońskie i kolejny raz uświadomiły mi, że psychopaci potrafią porwać tłumy, aby potem je zniszczyć, tylko dla zaspokojenia własnych, chorych ambicji.

Pokajakowałam po Piaśnicy
Zrobiłam jedną serwetę.

A od kilku dni zimno i mokro. Ja jeszcze nie nacieszyłam się latem. Tak go lubię...
Dziś zrobiłam obchód po ogrodzie i niestety, idzie jesień. Wygląda zza każdego zakamarka.
Przebarwiają się berberysy i trzmielina

Rozchodniki, wrzosy i hortensje wiechowate mają swój czas

Pięknie kłoszą się rozplenice

A letnia rabata idzie powoli spać
 Cieszą oczy, dojrzałe hosty. Udało mi się w tym roku zapanować nad inwazją śliników luzytańskich.
Teraz w ogrodzie czas na przeróbki. Pierwszy w kolejce jest żywopłot. Potem (jak zdążę) chcę zrobić rabatę trawiastą. Jeśli nie zdążę, to choć postaram się przygotować miejsce dla traw, żeby wiosną było już gotowe do sadzenia.
Mam nadzieje, że deszcze już przestaną padać i będzie jeszcze całkiem przyjemnie :)

Do następnego razu, papa :)




niedziela, 27 sierpnia 2017

Wakacyjne, kwiatowe decoupage

Witam wszystkich po kolejnej długiej przerwie.

Do tego, tak na prawdę, nie wiem kiedy znów się zjawię.  Jednak przeglądając Wasze blogi dowiedziałam się o wakacyjnej lekcji decoupage u  Reni i Justyny.  U mnie co nieco się robi, więc może i ja wstąpię za próg bloga Reni i dołożę troszkę od siebie?

Wakacyjnie ma być dowolnie, pod warunkiem, że będzie kwiatowo-ogrodowo:

"a dla chętnych prosimy zainspirować się kwiatami ogrodowymi, czyli róże, hortensje, goździki i wszelkie inne kwiaty mile widziane."

Pierwsza praca to zawieszka do altany ogrodowej, dla dwójki wspaniałych pasjonatów ogrodnictwa i roślin. Co prawda, Oni sami jeszcze nie wiedzą, że to dla Nich. Ja z kolei nie wiem, czy będzie się im podobało. Ale spróbowałam. A ponieważ oboje nie czytają mojego bloga, mogę spokojnie pokazać co przygotowałam.
Motyw jak najbardziej kwiatowo-ogrodowy, piwonie .






Druga praca powstała w związku z nadaniem nazw ulic :)
Gdy dostaliśmy pismo z nowym adresem,  mąż stwierdził, że powinnam zrobić szyld. Taki, żeby był jedyny i najpiękniejszy w całej wsi, Żeby nikt takiego nie miał :)

Nie wiem czy jest najpiękniejszy. Na pewno nie jedna osoba zrobiłaby to lepiej. Ale na pewno jest inny niż u wszystkich :))))))))))))))))




Obie prace dodaję do zabawy decu u Reni i Justysi, mając nadzieję, że mój niebyt blogowy, nie wyeliminuje mnie z brania udziału w lekcjach decu :)

Ponieważ znalazłam jeszcze zabawę, którą prowadzi Renia:

moja pierwszą zawieszkę, zrobioną na prezent, dodaję do świątecznego hand made :)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)



piątek, 16 czerwca 2017

Ziemia kłodzka, trochę transferu, trochę decoupage

Witam wszystkich razem i każdego z osobna :)

Bardzo dziękuję za życzenia i za to, że odwiedzacie moja stronę pomimo mojego nikłego nakładu pisarskiego ;)

Ostatni weekend spędziłam w cudownej scenerii Kotliny Kłodzkiej. Kto był, ten wie jak piękne okolice można podziwiać. Pierwszy raz byłam w Górach Stołowych i od razu mówię, weekend to stanowczo za krótko.
Celem naszej podróży był V Ogólnopolski Zlot Miłośników Ogrodnictwa organizowany przez forum ogrodnicze zielonozakreceni.pl . Był to zarazem pierwszy zlot zielono zakręconych.  Forum jest młode, powstało w ubiegłym roku, ale zgromadziło mnóstwo osób, które kochają świat roślin i zwierząt.
W trakcie Zlotu zwiedziłam Arboretum w Wojsławicach

Arboretum jest ogromne, kilka godzin wędrowania pomiędzy idealnie skomponowanymi rabatami. Rozmach zapiera dech.

Grulichowe Skały
Ogród w naturalnej scenerii gór Stołowych, w Czechach. Stworzony przez właściciela, pana Jaromira. Jaromir Grulich był alpinistą. Do swojego ogrodu sprowadzał rośliny z całego świata i sadził je w szczelinach skalnych często wisząc na linach. Zmarł nagle, a jego skremowane ciało żona pochowała w niszy skalnej w ogrodzie.
Nad ogrodem pieczę przejęła żona Pana Jaromira, Maria. Jednak i tutaj ludzie są jacy są i często nocami wykopują cenne rośliny z miejsc dostępnych. Ogród nie jest ogrodzony.

Japoński Ogród w Jarkowie.
Również ogród prywatny. Założony przez pasjonata. Piękne miejsce idealnie skomponowanych roślin. Całości dopełniają stylowe ozdoby małej architektury. Ogród założony został przez pana Edwarda Majchera w całości z jego własnych funduszy. Jest jednym z dwóch takich w Polsce.  Do zwiedzania dostępny jest od 2003 roku. Pan Edward nie pobierał opłat, przy wejściu była skarbonka i każdy zwiedzający mógł zostawić kilka złotych, według własnego uznania. Oczywiście, jak można się domyślić. Urząd Skarbowy położył swoją pazerną dłoń na skarbonce. Teraz opłaty są pobierane, a pan Edward nadal na pomoc ze strony państwa naszego liczyć nie może.







Prywatny ogród Państwa Grochowskich w Radkowie
zachwycił mnie najbardziej. Niedostępny dla zwiedzających. Miejsce gdzie naprawdę można odpocząć, wsłuchać się w przyrodę. Złożony z kilku ogrodowych pokoi, każdy o innym charakterze i każdy tak samo przytulny. Właściciele mają obok dużą szkółkę roślin.





To tylko kilka zdjęć z wypełnionych po brzegi dwóch dni. Więcej możecie oglądnąć i poczytać na forum, na które serdecznie zapraszamy :)


Na pamiątkę, każdy ze zlotowiczów otrzymała zakładkę do książki, wykonaną przeze mnie :)



Zakładki były robione dwoma metodami. Część to transfer zdjęcia, a część decoupage z drukowanego logo na papierze śniadaniowym :)

A teraz lecę do Was nadrabiać zaległości :)


sobota, 20 maja 2017

Podziękowania

Witajcie,

Czas pędzi do przodu i ani się obejrzałam, kolejny rok za mną. Nie blogowy, kolejny rok mojego życia. Wchodzę sobie teraz w dwie piątki :) Lubię piątki (cyfry, choć dni tygodnia również :)) i nie wiem dlaczego, kojarzą mi się z czerwienią. Mam więc nadzieje, że ten rok będzie dobry, może troszkę szalony... hmmmm... ja właściwie nie robię szalonych rzeczy. No to może taki.... ekspresyjny, jak czerwona piątka :)

A propo's szalonych rzeczy. Szłam sobie niedawno ulicą, a za mną szła grupka  młodych ludzi. Jedna z dziewczyn opowiadała swoje przeżycia z rozmowy kwalifikacyjnej:
"Zapytali mnie jaką zrobiłam w życiu najbardziej szalona rzecz"
Nie dowiedziałam się co odpowiedziała, bo nasz drogi się rozeszły, ale zastanowiło mnie to pytanie. Kurcze, ja wcale nie robiłam żadnych szalonych rzeczy. I tu moje pytanie: czy zostałabym przyjęta do tej pracy? Nie wiem jaka to miała być praca, ale taka niepewność mnie dręczy do tej pory. Chyba dobrze, że już mam tyle lat ile mam i nie muszę robić szalonych rzeczy, żeby dostać pracę :))))

Wszystkim, którzy złożyli mi życzenia na maila, na FB i pocztą, bardzo serdecznie dziękuję za pamięć i za to, że Wam się chciało :)

Dostałam dwie cudowne, misterne, artystyczne karteczki.
Pierwsza przyleciała od  Ani Iwańskiej.


Druga od  Ewuni Jurewicz .
Dziękuje Wam bardzo, sprawiłyście mi wielka niespodziankę i radość.

***

W ostatnim poście pisałam o wymiance z Jadzią. Moja praca do Jadzi dotarła, więc mogę ją Wam przedstawić, chociaż, kto u Jadzi bywa, ten widział. Dla tych co nie widzieli, pokazuję. Naszyjnik z lnianej dratwy w kolorze ecru, z koralikami.


I to by było na tyle, lecę do ogrodu :) Pa.



niedziela, 7 maja 2017

Wymianka z Jadzią

 Witam wszystkich serdecznie
od razu dziękuję Wam za cudowne słowa, jakie pozostawiłyście pod ostatnim moim postem, wszystkie dodają skrzydeł i chęci do dalszej pracy :)

Dość dawno temu, bo jakoś tak w lutym, napisała do mnie Jadzia z bloga 'Sercem Tworzone'
z propozycją wymianki :) Zrobiło mi się miło, bo jak wiecie, nie bywałam wtedy na salonach blogowych :) Ale też mail od Jadzi był jednym z mobilizatorów do powrotu :)

Od Jadzi otrzymałam cudowny album. Jadzia jest mistrzem w tej dziedzinie. Album jest delikatny i "ciepły". Dokładność  wykonania podziwiam wciąż od nowa. Zobaczcie sami.






W ogóle, to podziwiam Jadzi kreatywność w wykorzystywaniu 'materiałów wtórnych'. Wszystko jest do siebie idealnie dobrane i pasuje jak ulał.
Do albumu Jadzia dodała własnoręcznie robiona kartkę świąteczną, w czerwieni :) ( bo wymiankowy album od Jadzi dostałam przed świętami).



Moja przesyłka do Jadzi poleciała w piątek. Aż mi wstyd, że tak długo mi zeszło... Mam nadzieję, że Jadzia mi wybaczy ten czas.

Jadziu, dziękuję Ci jeszcze raz bardzo. Jeśli coś będzie nie tak z naszyjnikem, wal śmiało :)

Pozdrawiam,
Ewa




wtorek, 25 kwietnia 2017

Teraz musi odpocząć szydełko

Witajcie kochani goście, witam również serdecznie nowe obserwatorki bloga Jagę i Annę. Rozgośćcie się proszę. Mam nadzieje, że będziecie tutaj miło spędzać czas.

Już więcej nie będę Was zanudzać moimi przemyśleniami, ale jeszcze raz Wam dziękuję za wasze słowa blogowej otuchy.

Przez ten czas mojego niebytu, co nieco powstało. Troszkę decu, ale jeszcze pokazać nie mogę, bo ma być niespodzianką. Kilka serwetek do koszyczków wielkanocnych, a przede wszystkim wreszcie na poważnie usiadłam nad obrusem, który miałam w założeniach skończyć na Wielkanoc.
Udało się na tydzień przed świętami.
Powiem Wam, że sama z siebie jestem dumna, bo to największa moja praca jak do tej pory.

Obrus ma 240x140cm.
Troszkę się martwiłam jak go naciągnę, ale jest na tyle ciężki, że naciąga się sam w czasie prasowania.


Wykorzystałam 11motków kordonka Muza10, szydełko 1,25.
Schemat pochodzi z gazetki Sabrina Robotki Extra  zeszyt 3/2015. "Obrusy na duże stoły"

Pierwowzór opisany jest jako obrus o wymiarach 115x166 cm. Ha ha ha! Gdybym pomyślała zanim zaczęłam, to pewnie zauważyłabym, że  musi być większy. Wzór robiony jest wg, opisu podwójnie nawijanymi słupkami. A jeden taki słupek ma prawie 1 cm wysokości. Rzędów jest 258. Rachunek prosty :)


Od początku, gdy zobaczyłam schemat po raz pierwszy, wiedziałam, że te róże muszę mieć. Kocham wszystkie różane wzory siatkowe.
Całość spokojnie pasuje na rozłożony 10-cio osobowy stół :)


Kolorystycznie jest zbliżony do pierwszego zdjęcia. Delikatny beż.


To mnie pochłonęło na te długie tygodnie. Ale wiecie, na prawdę uwielbiam to robić :)

***

Teraz muszę poodwiedzać Wasze progi, bo stęskniłam się za Wami okrutnie :)

Do następnego,
pa :)



niedziela, 23 kwietnia 2017

Lu­bimy wra­cać w miej­sca, gdzie spot­kało nas coś dobrego...

Długo to trwało...

Jednak na samym początku pragnę podziękować wszystkim tym, od których otrzymałam tyle ciepłych słów.
Ania/Pawanna, Ania/Nawanna, Luna-Malutka. Bardzo Wam serdecznie dziękuję i wierzcie mi, zrobiło mi się ciepło na serduchu :)
Jestem i byłam zdrowa, nawet kataru nie miałam przez ten czas. Dni mijały szybko, a ja potrzebowałam czasu na weryfikację swoich pasji. Bo blog zawsze był dla mnie miejscem, gdzie mogłam w spokoju spotkać się z cudownymi ludźmi, mającymi mnóstwo talentów. Ja może chciałam za dużo. Za dużo oczekiwałam od siebie i niestety załamała mi się pasja blogowania.

Dziękuję również Beatce/Ranya, Marzence/Mici, Dorocie/Dora za świąteczne życzenia wielkanocne. Wasze słowa podziałały mobilizująco. No bo jakżeby inaczej miało być? Nie ma mnie prawie pół roku, czas zapycha do przodu, a Wy pamiętacie, że byłam, że jestem...

Aniu Iwańska, Danutko, AnitoT, Doroto (z kotem), musiałam odpocząć i zastanowić się nad dalszym kierunkiem mojego bloga. Dziękuję Wam.

Przepraszam, jeśli kogoś pominęłam, ale z całego serca przesyłam wszystkim gorące uściski :)

Za dużo oczekiwałam od siebie... Nawet nie wiem czy to było oczekiwanie, czy chęć sprawdzenia się w czymś, czego nigdy nie robiłam. Efekt był taki, że wchodząc kiedyś do mojej pracowni, opadły mi ręce, siły, ochota i wyszłam zamykając drzwi.
Stwierdziłam wtedy, że blog ma być dla mnie przyjemnością, nie wiecznym pędzeniem do przodu.

Musiałam sobie poukładać w sobie :)

Wróciłam na własne tory.
A Wasze słowa, spowodowały, że zachciało mi się znowu :)
Kocham Was :)

prezenty :)