Bardzo Wam wszystkim dziękuję za przemiłe komentarze jakie zostawiacie pod każdym moim postem. Dają mi bardzo dużo energii do nowych prac, niekoniecznie udanych. Tak jak to jajo, które dziś Wam pokażę. No, przyznam się, miałam nie pokazywać. Ale w końcu, nikt nie jest doskonały, to mnie trochę tłumaczy. Ostatnio pisałam, że zainteresowałam się grawerowanymi jajami. Nadal nie posiadam gęsich wydmuszek, a bardzo mnie ciągnie do tych ślicznych dziurek i wzorków. Kolejny więc raz wzięłam w obroty wydmuszkę kurzą. Zamysł miałam taki, żeby dziurek nie za dużo zrobić, bo skorupka kurzęca kruchutka jest. Dziurki wyszły tak jak chciałam. Ale co mnie napadło, żeby na koniec postarzyć pastą Antique??? No nie wiem, jakiś diabeł chyba. Było białe, teraz jest jakby było brudne. No już mogłam jej chociaż nie rozcierać. Ale, wiecie, ja uparta jestem i próbować będę nadal :)
Do następnego,pa :)




