Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

czwartek, 13 grudnia 2012

Szal-komin

Koleżanka prosiła mnie o zrobienie komina dla córki. Takiego, żeby jednocześnie był szalem. Do zrobienia go wykorzystałam 20 dag włóczki (50g=125m) i druty nr 5.
Komin ma 50 cm szerokości i 130cm długości. Robiony jest żebrowanym ryżem. Jest duży i ciepły.




 żebrowany ryż        
rz. nieparzyste - wszystkie oczka prawe
rz. parzyste - *2oczka prawe, 2 oczka lewe* powtarzać                                                                                                                                                      







Na 50cm szerokości wrobiłam 88 oczek

wtorek, 27 listopada 2012

Otrzymałam wyróżnienie od Emki :)



Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."




Marzenko, dziękuję bardzo, choć bardzo mało czasu mam teraz na bloga, forum i przyjemności :) Ale wypada mi odpowiedzieć na pytania jakie zadała Emka:

1.Koty czy kiciusie?  Każdy z nich ma swój własny, niepowtarzalny urok.
2.Lody czy sorbet?
 Lody, ale tylko owocowe.
3.Z kim do kina?
Wolę kino domowe.
4.Wakacyjne wędrówki czy leniuchowanie?
Zdecydowanie leżenie w gorącym piachu.
5.Ulubione kwiaty?
Nie mam ulubionych, kocham te, które akurat mam :)
6.Jaki kolor do ciebie pasuje? 
Czerwony!
7.Jak długo można przebywać na bezludnej wyspie? 
Aż przestanie być bezludna.
8.Czego się boisz? 
Starości
9.Wolisz gotować czy wolisz jeść? 
Najbardziej lubię jeść gotowane.
10.Gdzie na wakacje zagraniczne? 
Węgry, ze względu na kuchnię i Włochy, ze względu na temperaturę.
11.Ile mogłaby trwać doba? 
Gdybym nie była śpiochem? Baaaaaardzo długo :)

Swoje pytania i wyróżnienia muszę zostawić na okres poświąteczny.

sobota, 25 sierpnia 2012

Czas cukinii i kabaczków

Nie lubię cukinii ani kabaczków. Do tego wszyscy moi znajomi wiedzą, że w moim ogródku nie mam tych specjałów. Dlatego też, każdy kto mnie odwiedza o tej porze roku przynosi mi kabaczkowo-cukiniowe dary ze swojego ogrodu. Cukinie również dostaję od swojej przemiłej sąsiadki, która widzi mój pożalsięboże warzywnik i zawsze mówi: "proszę wziąć, mi tak obrodziły w tym roku".
Jakoś nie mam serca mówić tym wszystkim dobrym ludziom, że ja nie lubię tych warzyw.
No ale skoro już mam je w swojej kuchni, to trzeba coś zrobić. I tak właśnie dziś zrobiłam smażoną cukinię w ziołowej panierce.


1 duża cukinia
3 jaja
1 łyżeczka pieprzu mielonego
1 łyżeczka soli
3 zmiażdżone ząbki czosnku
1 kopiata łyżeczka ziół prowansalskich
maka i bułka tarta
opcjonalnie starty żółty ser
Jajka roztrzepać i wymieszać z solą, pieprzem i ziołami. Plasterki cukini panierować w mące, jajach i bułce tartej. Smażyć na margarynie na złoty kolor. Po usmażeniu z jednej strony można posypać usmażony wierzch żółtym serem.

I cóż mogę powiedzieć o tym daniu, ja, która w cukinii nie znajduje nieba dla podniebienia?
Panierka jest pyszna :)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Kilka wcześniejszych moich robótek

Siedzę nadal w domu. Chyba zaczynam się przyzwyczajać do takiego stanu rzeczy :). Właściwie mogłabym być już na emeryturze :) Robię serwetę na okrągły ogrodowy stół. Jak zrobię w całości, na pewno ją tutaj wrzucę, a teraz pochwalę się moimi dotychczasowymi dziergotkami.








poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Efekt końcowy

Nadal siedzę w domu z ręką w temblaku. Całe szczęście, mogę ruszać dłonią i palcami. Inaczej chyba bym zwariowała. Skończyłam serwetę. Pasuje mi na ogrodowy stoliczek i ładnie komponuje się z zielenią roślin.

sobota, 21 lipca 2012

Wróciłam ze szpitala. Wciąż jestem tam myślami. Żle nie było, choć brak jakichkolwiek informacji o leczeniu mnie dobijał. Po za tym, warunki bardzo dobre, czysto, sala z łazienką, trzyłóżkowa, oddział po remoncie. Ale nuda przed zabiegiem okropna. Nie ma telewizora, biblioteka w wakacje zamknięta, wyjść nie można. A przed zabiegiem spędziłam tam całe trzy doby. Ten czas wykorzystałam na szydełkowanie. Miała być serwetka, wyszedł bieżnik, a docelowo będzie obrus :)



niedziela, 8 lipca 2012

Łąka

Szara zieleń błyszczy złotym słońcem,
żółte wiechy kryją cień południa,
sucha ścieżka wedzie w stronę światła,
słońce iskrzy promieniami szczęścia.

Dzieci łąki ucichły w milczeniu,
tuląc w sercach ostatnie dni lata,
horyzontem północnego nieba
sunie chmurna, jesienna poświata.
                                                4.09.2002