Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

niedziela, 6 stycznia 2013

Te abażury już były ale...


... muszę to jakoś pogrupować z sensem. Osobno serwety, osobno abażury. Zrobione w ubiegłym roku. Zielony na starej, perelowskiej, metalowej lampce. Kremowy na kuchennej,  zupełnie bez wyrazowej plastikowej osłonce. Teraz nabrały troszkę charakteru, ciepła i przytulności.
Tak lubię :)




wtorek, 1 stycznia 2013

Abażur dla mamy

Lampka kupiona w IKEA za ostro świeci. Trzeba było zrobić przyćmienie świetlne :)

Pewnie pięknie wyglądałby pomalowany lub ozdobiony dekoupage, ale to trzeba umieć.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Wianków ciąg dalszy...

Wzięło mnie na wianki w tym roku. Tym razem zrobiłam wianek noworoczny, orzechowy.





Przepis tutaj: Tort orzechowy Ewy

                       Wszystkim odwiedzającym życzę szczęśliwego                                                     Nowego 2013 r

i szalonej zabawy bez petard, bo boją się zwierzęta :)

niedziela, 30 grudnia 2012

A dzwoneczek bimba...

Z wielkim trudem wyplotłam dzwoneczek. Za nic nie chciał się zwężać, wciąż się rozszerzał. Wyszła tak troszkę doniczka do góry nogami. Teraz sobie wisi i czeka na Nowy Rok, odbimbać stary. I chyba na tym moja przygoda z papierową wikliną się kończy. Do następnych świąt :)



Jednak najlepiej czuję druty i szydełko. Teraz jestem w trakcie robienia drugiego abażurku na lampkę nocną. Pierwszy poszedł do mojej mamy, drugi będzie dla córki, która nie może się zdecydować czy woli styl nowoczesny, czy młodopolski. Chociaż połączenie tych obu, wychodzi jej całkiem dobrze :)

niedziela, 16 grudnia 2012

Idą święta :)

Święta coraz bliżej. Przeglądałam kilka blogów i naszło mnie na wianek z papierowej wikliny. Dzięki blogerkom i ich radom zrobiłam pierwszy w moim życiu wianek. W ogóle, pierwsze coś z papierowej wikliny.


Robię też dzwoneczek. Jak na razie nie ma się czym chwalić, bo jego koślawość mnie przeraża. Ale cóż, nauka czyni mistrza, więc się nie poddaję :)

piątek, 14 grudnia 2012

Ponczo

Zrobiłam sobie również ponczo, czerwone, cieplutkie. Zawsze chciałam go mieć, ale jakoś zawsze brakowało czasu.
Opatulam się w niego prawie codziennie.