O mnie

Moje zdjęcie

Kilka lat temu z serca Małopolski przeprowadziłam się na wieś. Teraz to moje spokojne podkrakowskie gniazdo :)
Dzieci odchowałam, mogę się zająć tym co lubię: druty, szydełko, a dzięki ludziom których spotkałam poznaję inne techniki rękodzieła.
Moje wielkie marzenie?  Umieć malować... niespełnione niestety ;)

Kontakt ze mną: efkaraj@interia.eu

Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Znów się chwalę

Witam Was gorąco ostatnimi sierpniowymi promieniami słońca. Jutro wrzesień, a za oknem 36 st.C.
Bardzo mi miło powitać również Małgosię, która pisze, maluje, fotografuje i wiele jeszcze innych rzeczy robić potrafi. Cieszę się, że zechciałaś zaglądnąć do mnie, zapraszam na dłużej :)

Ja dziś pokażę Wam prezent, którym obdarowała mnie Beatka/Ranya
Zapisałam się u Beatki na candy. Do wygrania była biżuteria, która jest jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, oryginalna i niemal magiczna. Drugim prezentem był malowany haftem obrazek "Malwy". No zachwyciły mnie te malwinkowe krzyżyki. Tym większa była moja radość, gdy przeczytałam, że malwy pojadą do mnie. Dziś właśnie otrzymałam przesyłkę. Na malwach się nie skończyło :)))) Beatka dołączyła do haftu również cudowne pudełko z brzoskwiniowej zabawy u Danusi. Pudełeczko pełni rolę "wspominaczka". Włożyłam do niego wszystkie karteczki, które dostaję od Was :) A w ubiegłym tygodniu rozmawiałam z Bożenką, że muszę sobie zrobić pudełko na kartki :)))))))


Do pudełka Beatka dołączyła również piękną, czerwoną bransoletkę :) Jest w sam raz na moją rękę. Nie za duża, nie za mała, prosta i elegancka.


Otrzymałam też i to muszę powiedzieć, najdelikatniejszą karteczkę z podziękowaniami za udział w urodzinowym candy. To, że delikatna, nie znaczy, że wiotka, nic z tych rzeczy. Żadne z wykonanych zdjęć nie oddają uroku tego cacuszka :)

A teraz czas na clou programu, czyli na malwinkowy hafcik :) Bez słów, bo żadne słowa nie oddadzą jego piękna


Beatko, zrobiłaś mi olbrzymią niespodziankę i sprawiłaś radość. Jeszcze raz bardzo, bardzo Ci serdecznie dziękuję :)
Muszę tutaj jeszcze zaznaczyć, że kwiatuszki szydełkowe, które są przymocowane obok malw, wykonała Danusia Kielar Mam więc kawałek Danusiowych prac :)
Były jeszcze kokosowo-migdałowe kulki, ale zostały pożarte przy robieniu zdjęć :)

Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko i do następnego razu :)

środa, 26 sierpnia 2015

Pan Marchewka na stres :)

Witam Was wieczornie z Panem Marchewką :)



Przygotowałam sobie kilka dni temu serwetkę do wysłania, dziś nie mogę jej znaleźć.Po malowaniu domu robiliśmy lekkie przemeblowanie, ale zaglądnęłam już wszędzie i nic. Po prostu zniknęła, diabeł ogonem nakrył. Jutro zacznę robić drugi raz, bo zima mnie zastanie przy tym szukaniu.

Upały się skończyły, deszcz popadał, roślinki odżyły. I to właściwie tyle, bo nic nowego ciekawego nie powstało. Kilka ostatnich dni spędziłam w ogrodzie plewiąc wyrośnięte chwaściory i obcinając to co nie podołało suszy. Rudbekie nic sobie z suszy nie robiły, rosną, pięknie kwitną i rozrosły się w pokaźną kępę.



Pod brzózkami w ciągi całych upalnych dni rosły mi kozaczki. Też im nie przeszkadzała susza. Wczoraj wyrosły kolejne :)


Róża The Pilgrim powtarza kwitnienie, ma jeszcze całe mnóstwo pąków :)


Dają radę również hortensje.
A ponieważ w ogrodzie obudziło się życie, Pan Marchewka postanowił spędzić wśród roślin troszkę czasu, zanim zostanie skonsumowany przez Stefcię :)

Tak sobie postał, pooglądał i zachwycił pięknem tego świata :))))


Pana Marchewkę zrobiłam w celu odstresowania zguby serwetkowej i postanowiłam wrzucić go do zabawy w kolorki u Danutki jako kolor dietetyczny :)
O kolorze brzoskwiniowy pisałam już w poście brzoskwiniowym, więc nie będę się powtarzać. Wklejam jeszcze banerek warzywny

i mam nadzieję, że Stefcia się nie obrazi, za przydługi wstęp ;)

Tyle mam na dziś, dziękuję za Wasze komentarze i do następnego razu :)



niedziela, 16 sierpnia 2015

Pawie w odcieniach szarości

Witam Was kolejnym słonecznym dniem :) 
Pośród obserwatorów witam serdecznie nowe koleżanki: Agnieszkę, Agatrix, Joannę, cieszę się, że zagościłyście na moim blogu.

Nie piszę wiele o przeczytanych książkach, a czytać bardzo lubię. Przeważnie jest to jedna pozycja w miesiącu co najmniej. Moje czytelnicze doznania muszę wspomagać dodatkowymi oczami, więc postanowiłam ozdobić moje etui na okularki. Myślałam od dłuższego już czasu nad motywem. Pierwszy plan to były kwiaty. Trochę przymiarek i decyzja została podjęta.


Jednak pawie pióro w decoupage "chodziło" za mną i spokoju nie dawało. Najpierw chciałam przykleić naturalne, ale jest za wielkie. Serwetki w pawie pióra też są dość dużych rozmiarów. W związku z tym postawiłam na grafikę i transfer w spokojnych odcieniach szarości. Do kompletu powstała zakładka z pawim piórkiem.


Obie rzeczy zostały pomalowane emulsją akrylową w kolorze kości słoniowej. Transfer to wydruk z drukarki laserowej. Pomalowane wodną farbą do drewna z połyskiem. I to jest to, co mnie zadowala :)


***

Jeszcze mała informacja, bo wiem, że dużo osób lubi miętowe klimaty. Na blogu Agnieszki/HagArt, ogłoszone jest miętowe rozdanie. Myślę, że warto :)

***
Info nr 2
Do dziś jeszcze można głosować na wirtualny prezent dla Moniki. Zapraszam do pooglądania i wyrażenia swojej opinii TUTAJ
***

I to tyle na dziś. Dziękuję Wam za tyle ciepłych słów w komentarzach i idę się upajać ostatnimi (podobno) promieniami słońca ;)

Do następnego :)

Edycja
Od półtorej godziny pada rzęsisty, gruby równy deszcz. Rośliny już nabrały kolorów. Dzięki Najwyższemu, że ominęły nas nawałnice :)

niedziela, 9 sierpnia 2015

Lekka brzoskwiniowa porażka

Witam Was w kolejny upalny dzień.
Miło mi gościć również nową obserwatorkę Aliwero :)
Narzekać nie będę, bo jednak  wolę obecne upały niż chłód zimowych dni. Mimo obecnego ciepełka i skwaru, do zimy nie tęsknię.
Jak większość z Was wie, Danutka na swoim blogu prowadzi nieustającą zabawę w kolorki. Niezależnie od pogody i temperatur za oknem, co miesiąc wymyśla nowe kolorowe wyzwania. A paleta barw chyba nigdy się nie skończy :) W tym miesiącu króluje kolor brzoskwiniowy. Jak wygląda brzoskwinia, każdy dobrze wie.


Hmmmm, właśnie chyba nie każdy... Kupiłam sobie kordonek, bo mi się taki brzoskwiniowy bardzo podobał. Jak  w końcu zrobiłam serwetę i położyłam obok brzoskwinię, to się przekonałam, że z brzoskwiniowym kolorem niewiele ma wspólnego. Teraz się zastanawiam jaki kolor ma brzoskwinia??? Po obraniu ze skórki jest żółta jak słonecznik, skórkę ma w kolorach żóło-pomarańczowo-czerwonym, aż do bordowego gdy jest mocno dojrzała. Nijak ta moja serweta się ma do koloru wyzwaniowego. Mój kordonek to kolor ... bardziej łososiowy, niż żółty czy czerwony.  Na dodatek, jednak chyba upał mi dogrzał. Robiłam, robiłam i cały czas się zastanawiałam, że coś nie tak z tym wzorem. W dwudziestym siódmym rzędzie, wymyśliłam (eureka!), że powinnam sprawdzić początek. "szit!". Pomyliłam się w drugim rzędzie, czyli na samym początku. Zamiast 9 motywów zrobiłam 11. Wychodzi falbanka. Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!! Pruć nie będę, bo jak spruję, nie chwycę się za ten wzór już drugi raz. Tak więc cztery ostatnie rzędy zostały lekko zmodyfikowane.



Jedno jest pewne, upał dał mi się we znaki :))))))))))))))))))
W zależności, gdzie się ją położy taki wychodzi kolor na zdjęciu. Najwierniejszy jest ten poniżej i w rzeczywistości też najlepiej go widać gdy serweta jest złożona.


Z wymienionych powodów, nie dam swojego kolorku na język Stefanowi. Oczywiście, foto-shop zrobiłby z mojej serwety najbardziej brzoskwiniowy kolor z możliwych, ale byłoby to nieuczciwe w stosunku do Artystek-Kolorystek i do Danusi. Przeglądnęłam na google grafika różne brzoskwiniowe dekoracje i odcienie łososiowe są również, jednak mnie nie przekonują. Może uda mi się zrobić coś z marchewki :)))))))))))))))) Póki co, banerek sobie niech wisi, w końcu dobre chęci miałam. A że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, to wyszło to co wyszło :)

I jeszcze garść informacji technicznych. Serweta wykonana jest z kordonka Cotton Filet, szydełkiem 1,25. Ma 55 cm średnicy. Wzór zaczerpnięty z internetu.

Miłej niedzieli Wam życzę, kto chce, temu niech spadnie deszcz, kto chce chłodku, niech mu się ochłodzi :)

****
Edycja 
Dobra kobitki, przekonałyście mnie :))))))))))))) Wrzucę na ruszt Stefkowi, najwyżej Danusia z grilla zrzuci :)
A skoro dałam się przekonać, to powiem, że ten kolor bardzo lubię. Jest spokojny, ciepły pastelowy. Ubran jednak nie mam wiele w tym kolorze. Właściwie to tylko jedne spodnie letnie. Ale za to kuchnie mam całą w odcieniu brzoskwini :)

Pa :)

wtorek, 4 sierpnia 2015

Nowa stara lampa i obrus

Witam wszystkich bardzo serdecznie w ten cudowny, letni wieczór :)

Spodobało mi się odnawianie starych rzeczy, a kilka się ich u mnie ostatnio znalazło. Szafeczka już na ukończeniu, jeszcze tylko muszę kupić gałki do szuflady i drzwiczek. Mąż przywiózł wagę metalową, czeka w kolejce tak samo jak drewniany stół z toczonymi nogami.

Pojechaliśmy kiedyś do znajomych, a tam sąsiedzi akurat wystawiali przed dom gabaryty do wyrzucenia. Pierwszy zobaczył ją mój mąż:
- Ewcia, zobacz jaka fajna lampa. Weźmy ją, zrobisz "szabiszik". To ostatnio ulubione słowo mojego eMa i niekoniecznie znaczy to co znaczy :)
- A abażur na szydełku - powiedziałam już stojąc pomiędzy wyrzuconymi śmieciami :)
Znajomi patrzyli na nas troszkę dziwnie, ale wesoło :)))
- To Ewcia zrobi abażur, a szlifować będziesz ty, Zbyszku? - zapytał J
- Nie, ja będę robić ją całą, od początku do końca. Lubię szlifować. Nawet ostatnio kupiłam sobie szlifierkę :) - powiedziałam
Śmiech :) Lampę zapakowaliśmy do bagażnika. I tak na wesoło rozstaliśmy się w dobrych humorach.

Abażur i drewniane elementy lampy były brudne, metalowe przekładki i podstawa pokryta grubą warstwą rdzy.




W pierwszej kolejności wyszlifowałam i oczyściłam drewno, potem elementy metalowe. Najdłużej zeszło przy podstawie. Abażur wyszorowałam w proszku co to wszystkie plamy usuwa, wybielał, ale ma ślady rdzy więc będzie miał nowe ubranko. Na dzień dzisiejszy jest skończona, stoi sobie w salonie, a mąż ją wciąż podziwia ( chyba zaczynam być zazdrosna).



Jestem zadowolona.

Jakiś czas temu zrobiłam też dużą serwetę, a właściwie obrus. Kordonek dość gruby, szydełko nr2. Obrus ma średnicę 92cm i jest zrobiony dla mojej teściowej.

To tyle z nowości. Lecę teraz do Danusi porwać banerek na brzoskwiniowy kolor miesiąca. Pod szydełkiem serwetka rośnie :)

Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego.