O mnie

Moje zdjęcie

Kilka lat temu z serca Małopolski przeprowadziłam się na wieś. Teraz to moje spokojne podkrakowskie gniazdo :)
Dzieci odchowałam, mogę się zająć tym co lubię: druty, szydełko, a dzięki ludziom których spotkałam poznaję inne techniki rękodzieła.
Moje wielkie marzenie?  Umieć malować... niespełnione niestety ;)

Kontakt ze mną: efkaraj@interia.eu

Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

poniedziałek, 2 czerwca 2014

U weterynarza jak w SPA :)

 Witam Was wszystkich, bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, które od Was dostałam pod poprzednim postem. Zawsze cieszę się, że jest tyle ludzi, którym dobro zwierząt leży na sercu. Wasze komentarze pokazują, że serca macie wielkie :)
Wszystkie Wasze komentarze można przeczytać TUTAJ 
Wszystkie przeczytałam, a odpowiedź zamieszczę w tym osobnym poście.

Byliśmy z koteczką u weterynarza. Mamy bardzo dobrą panią doktor :)
Po pierwsze okazało się, że kotinka ma około 2-3 latka, co nas zdziwiło, bo drobniutka jest bardzo i malutka. Miała zrobione USG, czy nie jest kotna. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo. Obraz wskazuje na powiększenie macicy, niewielkie, ale jednak. Za tydzień kontrola.
W najgorszym stanie jest pyszczek. Jak powiedziała pani doktor na podniebieniu ogromna rana, schodząca do przełyku, na języku rana cięta. Widoczne są oznaki gojenia.  Pod noskiem nad górną wargą świeża blizna, po przebytym urazie. Kotek na coś się nabił. A ja myślę, że sam to on się nie nabił, bo kotki nie biegają z otwartym pyszczkiem nabijając się na patyki.

Koteczka dostała tabletkę na robale. W czasie USG leżała sobie wyluzowana na pleckach i paczyła tymi swoimi wielgachnymi oczyskami na ekran. Potem obcinanie pazurków - zupełny luz, po kolei każada łapka.

No tak, po brzuszku wymiziali, manicure i pedicure zrobili... kocie SPA :)

Acha. Na imię koteńka ma Tola :)


26 komentarzy:

  1. Tola jest cudna:) a u nowych Właścicieli na pewno szybko dojdzie do siebie:) To, że jest maleńka- widocznie taki jej urok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie jak jej się teraz przyglądam, to ona jest po prostu drobniutka. Taka filigranowa koteczka :)

      Usuń
  2. Ach, żal tych stworzonek. Kiedy wyciągam kleszcze czy rzepy z sierści moich zwierzaków (albo leczę skaleczenia), zastanawiam się jak by sobie poradziły "na wolności". Pewnie by sobie nie poradziły. Jedyna nadzieja w tym, że może ktoś z dobrym sercem by je przygarnął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak ja też często się zastanawiam nad niedolą zwierzaków na wolności, w lesie, cierpią jak chorują, bo nie mają innego wyjścia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Zatem Toluniu - zdrowiej szybko i bez żadnych wybryków. Mam nadzieję, że jednak nie jest w ciąży - bo to zawsze kolejny drobiazg do odchowania i znalezienia odpowiednich domów. A małej Tolci trzeba teraz spokoju i miłości. Cieszę się, że nie ma większych problemów ze zdrowiem. Trzymam za was kciuki i ślę dużo ciepła i dobrej energii. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Luno, już jest troszkę lepiej, mniej skrzecząco miauczy, zjada bez problemu suche chrupki, więc idzie ku lepszemu :)

      Usuń
  4. Śliczne oczęta ma Tola , powoli dojdzie do siebie i będzie Wam wdzięczna za wszystko. Takie " znajdy" są zawsze najbardziej kochane i wierne. Powodzenia i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marysiu,
      również pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Teraz Tola będzie miała u Ciebie Ewuniu jak w raju.Trzeba troszkę czasu ,cierpliwości i z pewnością dojdzie do siebie.A ona za Twą doborć odwdzięczy się wzajmnością ,ale komu ja to mówię ,sama wiesz najlepiej jak to jest .
    Buziaki posyłam dla Ciebie i Twojej nowej podopiecznej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danusiu bardzo,
      całuję mocno :)

      Usuń
  6. Tola trafiła do Ciebie i to jej szczęście teraz będzie już tylko lepiej,trzymam kciuki.Piękne mądre oczy ma ta kociczka :)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Lucy :) oczyska ma ten kot faktycznie widoczne nawet gdy jest ciemno ;)
      Buźki :)

      Usuń
  7. Co za cudowny kotek :-)
    Taki charkter to nie u każdego :-)
    Głaski dla Toli , dużo głasków !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo, kocinka wygaskana od czubka noska po koniec ogonka, bo głasków nigdy dość :)
      Pozdrawiamy Kasiu :)

      Usuń
  8. Tola ma szczęście, że ją znaleźliście!!!! Na dodatek dostała piękne imię , wspomnienie dzieciństwa:) Sliczny kotek! Mam nadzieję, że szybko zaprzyjaźni się z innymi Twoimi mieszkańcami:)Uściski, a Tolę proszę pogłaskać za uszkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, próba poznawcza już była wczoraj wieczorem. Pani doktor powiedziała, że można. I przeszło bez zgrzytów, co mnie cieszy niezmiernie, bo z Eranką dokocenie trwało troszkę dłużej :)
      Tola wygłaskana :)
      Całusy ślę :)

      Usuń
  9. Ach te piękne oczy :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Tola ma bardzo piękne i wyraziste spojrzenie a jej oczy mnie urzekły. Trzymam kciuki za jej szybki powrót do zdrowia. Uściski dla Ciebie i Toli, pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beatko, zdrówko z dnia na dzień lepiej :)
      Caluski :)

      Usuń
  11. Dużo zdrowia dla koteczki, jest bardzo ładna. Trzymam kciuki za jej zdrówko!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze wzruszają mnie taki istotki. Cudne te koty, oj cudne. Ale dlaczego komuś przeszkadzają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Któż to wie, niektórzy są po prostu z natury wstrętni :(

      Usuń
  13. Rok temu miałam podobne przeboje z kociakami, jak to nazywam "ze śmietnika" - jako, że żyję w centrum miasta, a teraz już właściwie miast. :) U mnie niestety zakończyło się to połowicznym happy endem, ale wierzę, że w przypadku tej ślicznotki wszystko będzie dobrze. Trzymam za Tolę kciuki! Na pewno pod Twoją czuła opieką szybko dojdzie do siebie. A historie jakich mogłam się nasłuchać i napatrzeć będąc przez ostatni rok częstym gościem u weterynarza też sprawiają, że nóż mi się w kieszeni otwiera. Może i jestem mściwa, ale mam nadzieję, że ludziom, którzy okrutnie traktują zwierzęta ktoś kiedyś zrobi dokładnie to samo, co oni zrobili. I, że nikt nie pomoże tym bestiom gdy będą słabi i cierpiący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jesteś mściwa bobinko? No to jest nas już dwie.
      Pozdrawiam.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy wpisany komentarz :) Są dla mnie bardzo ważne. Dzięki nim wiem, że to co robię, ma jakiś sens.