O mnie

Moje zdjęcie

Kilka lat temu z serca Małopolski przeprowadziłam się na wieś. Teraz to moje spokojne podkrakowskie gniazdo :)
Dzieci odchowałam, mogę się zająć tym co lubię: druty, szydełko, a dzięki ludziom których spotkałam poznaję inne techniki rękodzieła.
Moje wielkie marzenie?  Umieć malować... niespełnione niestety ;)

Kontakt ze mną: efkaraj@interia.eu

Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

niedziela, 31 marca 2013

Dziś miałam czas na chwilę relaksu. Między śniadaniem wielkanocnym a obiadem zrobiłam jajo dla teściów mojej córki :)



I tym sposobem, ja również zrobiłam jajko wielkanocne :) Jutro odpoczywam :)

środa, 27 marca 2013

Serweta zupełnie nie planowana.

Koleżanka poprosiła mnie, żebym ją nauczyła robić na szydełku. Trudne to nie było, bo kiedyś robiła co nieco, więc teraz to tylko kwestia przypomnienia i nauka czytania wzorów. postanowiłyśmy,  że będę ją uczyć w ten sposób, że ja będę robić i ona patrząc na moją robótkę będzie robić swoją. To chyba najszybszy sposób i nie musi nikt nikomu wyrywać robótki z rąk. Przyniosłam stertę gazetek z wzorami i wybrała sobie serwetkę, którą chce mieć. Trudna jest?-zapytała od razu. Coś ty, łatwizna. Tu są tylko oczka łańcuszka, słupki i półsłupki - odpowiedziałam. I tak sobie dziergałyśmy wspólnie. Ponieważ ja nie planowałam na razie żadnej serwety, więc na pokaz wzięłam pozostałości kordonka z wcześniejszej robótki.
Teraz mam serwetkę zieloną, która chyba docelowo będzie obrusem na stół tarasowy, bo w domu zupełnie mi nie pasuje. Celowo nie wykonałam końcowych rzędów, żeby łatwo przejść w motyw, który będzie powiększał ja do rozmiaru obrusu.


Zaczynam też przygotowania do świąt. Na oknie zawisły na razie dwa baranki, jajo i trzecie baranek powieszę w piątek, jak już dokończę zasłonkę, te są prowizoryczne.

 Myślałam, że się uda wyprasować zazdrostkę bez naciągania, ale się nie udało. Muszę ją ściągnąć, nawilżyć i rozpiąć do naciągnięcia :)

niedziela, 24 marca 2013

Za tydzień Wielkanoc, przede mną cała robota na święta. Cały czas się zastanawiam czy zdążę. Zrobiłam już nową zazdrostkę do okna, od Lucy dostałam jaja i baranki, będą wisieć chyba w oknie, tak jak te w ubiegłym roku. tez je robiłam w szybkim tempie. Wydmuszki owinęłam w kucheną folię aluminową, zawinęłam w czerwony tiul i dodałam gałązki bukszpanu.


Na stół na pewno powędruje maślany baranek
Nie miałam zapisanych zdjęć na kompie, więc przekleiłam ze swojej biblioteki obrazów w portalu Wielkie Żarcie

poniedziałek, 18 marca 2013

Zabawa na blogu u Lucy

Biorę udział w zabawie rozdawajkowo-świątecznej na blogu Lucy.
Nie wiem, czy będę miała czas i szczęście, ale zapraszam też innych do zabawy. Mam karczochowe pisanki i solne baranki od Lucy i wierzcie mi, w rzeczywistości są jeszcze piękniejsze niż na zdjęciach.  A takie cudności można u Lucy wygrać :)

czwartek, 14 marca 2013

Jakiś czas temu...

... zrobiłam kolejny abażurek na lampkę z IKEA. Tym razem dla córki. Zdjęcia nie oddają koloru gorzkiej czekolady w jakim jest zrobiony. Do kompletu jest też czekoladowa serwetka kwadratowa, jednak znalazła zastosowanie pod ramką ze zdjęciami.



Szydełkowy abażur



A dla siebie wreszcie zrobiłam serwetkę do koszyczka na wielkanoc. W ubiegłym roku robiłam całe mnóstwo serwet i serwetek, a jak przyszła już Wielkanoc okazało się, że nie mam nic. Znaczy coś tam miałam, ale nie zupełnie to co chciałam mieć :) Przestały mi się podobać chińskie "piękne" plamoodporne i niewymagające prasowania serwety i obrusy. Wolę naturalne, lniane i te robione ręcznie. Nadają klimat. Tak myślę...




Serwetka ma 40 cm srednicy i jest wykonana z kordonka Ada 10 szydełkiem nr 1,25. 






środa, 6 marca 2013

Udało mi się skończyć i całkiem nie zepsuć :)

Wzięłam się za kończenie kosza, bo w przeciwnym razie skończyły by go moje koty. Upodobały sobie nowy schowek i wskakują do niego, zwijają się w kulkę a potem drap,drap pazurzyskami :)

Nie jest idealny, nie jest tak wspaniały jak te, które oglądam na blogach, ale córka mi powiedziała: jest piękny, bo ty go zrobiłaś :) No i już mi lepiej. Jak sobie poćwiczę jeszcze, to może któryś wyjdzie prosty i kształtny.A wtedy to....

A tak wygląda po malowaniu


kosz z papierowej wikliny
Pomalowany lakierobejcą w kolorze sosny. No, właściwie to jestem z niego dumna :)

sobota, 2 marca 2013

Kosz z papierowej wikliny

Może się uda... Miałam już zarzucić tę formę rękodzielniczą z racji tego, iż cokolwiek robiłam ( oprócz wianków) zwężało mi się w zupełnie nie tych miejscach i w nie tą stronę co trzeba. A tymczasem córka poprosiła mnie o zrobienie koszyka, a raczej kosza na plastiki. Bo jest eko... Nie traktowałam tego poważnie, ale dziś stwierdziłam, że spróbuję. W końcu od Bożego Narodzenia na półce leżą niewykorzystane uplecione rurki. Raz kozie smierć, co wyjdzie to wyjdzie. Najwyżej skończy w kominku.
Zaczęłam od wyplatanego denka, ponieważ denko z tekturki musiałoby schnąć, a ja nie mam czasu. jakoś idzie. Rurki co prawda trochę mi się załamują, ale opanowuję je powoli :). Rurek starczyło na tyle koszyka:

Wiem, że jest "krzywawy" i bardzo prosty w swojej formie, ale to mój pierwszy kosz i do tego takiej wielkości, ma średnicę 30 cm. Docelowo chciałabym, żeby miał 60 cm wysokości. A jak już wyplotę, będę szukać w wiklinowych blogach, jak to coś pomalować, żeby się nie rozmoczyło od razu :/

Edit.

Nawet jeśli kosz nie będzie się nadawał do postawienia w kuchni, to już jest na niego chętny :)




To ja lecę rurki kręcić... miłego weekendu dla wszystkich.