O mnie

Moje zdjęcie

Kilka lat temu z serca Małopolski przeprowadziłam się na wieś. Teraz to moje spokojne podkrakowskie gniazdo :)
Dzieci odchowałam, mogę się zająć tym co lubię: druty, szydełko, a dzięki ludziom których spotkałam poznaję inne techniki rękodzieła.
Moje wielkie marzenie?  Umieć malować... niespełnione niestety ;)

Kontakt ze mną: efkaraj@interia.eu

Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

sobota, 20 lutego 2016

Kurczaki dwa...

Witam Was serdecznie.

Dziś post cytrynowy. Wiadomo, że Danutka organizuje od niemal dwóch lat Cykliczne Kolorystyczne Wyzwania i tym razem przewodnim kolorem jest cytrynowy jak cytryna :).


 Wielkanoc niedługo więc na wyzwanie powstało jajo, z którego wykluły się dwa kurczaki i właśnie zastanawiają się nad wyjściem ze skorupki.


Wybrałam wariant cytrynowo-różowy i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba to zestawienie kolorów.
Druga część zabawy, carving... a co mi tam. Moja praca powstała na początku lutego, czekałam żeby zrobić jeszcze jajo. I co? Bożenka zrobiła swoją rybkę. Powiem szczerze, że nie bardzo mam czas na wymyślanie czegoś innego, a po za tym, podobają mi się moje rekinki :))) Dlatego wrzucam Stefanii moją ławicę z podwodnych głębi oceanu:)


Kto pamięta motyw muzyczny z filmu "Szczęki", może zanucić :) A rekinki w całości są do zjedzenia.



Lubie kolor cytrynowej skórki dojrzałej cytryny. Środek, jako kolor już nie jest moim ulubionym. Lubię kolory nasycone. Cytryny używam do napojów i do wypieków. Kiedyś jadałam cytrynowe plasterki otoczone cukrem, dziś już tego nie robię :)


Teraz będę grzecznie czekać na kolejne zdrowe kolory :)

Do następnego :)

środa, 17 lutego 2016

Słów kilka o niezdrowym jedzeniu

Witajcie :)
Witam również bardzo serdecznie Małgosię. Bardzo się cieszę z Twojej obecności, proszę rozgość się zapraszam, zostań na dłużej :)
Temat jedzenia nasunął mi się przy robieniu jedzonka dla sikorek i innych ptaszyn zlatujących do karmników w moim ogrodzie. Co ptaszki zimą lubią najbardziej?



Oczywiście tłuszcz ze słonecznikiem i orzechami, a dzięcioł przylatuje i wydziobuje co większe skwarki.
Dziś robiłam kolejną porcję ptasiego jedzenia. Z każdej porcji na kromkę świeżego chleba odbieram sikoreczkom część gorących, chrupiących  skwareczków, posypanych obficie majerankiem (dla zdrowotności) . Pycha! Baaaardzo niezdrowo.


Żeby nie było, nie polecam takiego jedzenia. Pokazuję tylko jak niezdrowe jedzenie może wyglądać, bo ostatnio pod hasłem "niezdrowe jedzenie" kryją się tylko fast-foody.
Tak więc wsłuchując się w kuchni otulonej cichością, w delikatne trzeszczenie aromatycznych skwarków między moimi zębami, myślałam nad tematem.
Doszłam do wniosków prostych i wcale nie zaskakujących. Mój organizm jest stworzony do jedzenia polskich potraw, polskich owoców i warzyw. Zresztą jest to taka moja własna zasada żywieniowa ( nie badana chyba naukowo). Skoro urodziłam się tu, w tym klimacie spędziłam całe życie, wobec tego najzdrowsze są dla mnie produkty, które w tym samym klimacie co ja wyrastają (jeśli tak można powiedzieć).
Nie ruszają mnie artykuły ani opisy jedzenia czy picia produktów przywiezionych "skąśtam", zwłaszcza, że nie wierzę w ich ekologiczna siłę. Masowa produkcja żywności na całym świecie wygląda podobnie.
Kolejna sprawa, to lubię zjeść :) Aromatycznie i syto. No tak mam i dobrze mi z tym.
Mięso najbardziej mi smakuje pieczone i z sosem, a zupa gęsta i zaprawiona śmietaną. Na słodko chętnie zjem jabłka smażone w naleśnikowym cieście, lub chrust, który usmażę sama (kupny odpada).


 No to teraz mi się dostanie za ten post. Ale musiałam się z Wami podzielić moją miłością do jedzenia :)
A jakby ktoś z Was był zainteresowany jak takie niezdrowe jedzenie zrobić, zapraszam TUTAJ. Powyższe zdjęcia są mojego autorstwa, a potrawy na nich, wykonane przeze mnie.

***

Dziś jest Światowy Dzień Kota 

Julek
 Batman

Eranka

Tola

DOM SZCZĘŚLIWYCH KOTÓW
Niemal założyć się jestem gotów,
bo wątpliwości moich to nie budzi,
że gdzie jest dom szczęśliwych kotów,
tam jest i dom szczęśliwych ludzi.
-Franciszek Klimek-

niedziela, 7 lutego 2016

Geometrycznie

Witajcie :)
W przyszłym tygodniu mnie nie będzie na blogu, dlatego dziś przyspieszam nieco.
Trochę pocięłam ostatnio z papieru, pokleiłam, ale szydełka nie odstawiłam na bok. W międzyczasie powstają kolejne drobiazgi, które przeznaczone są na prezenty. Przy robieniu poduszek wciągnęły mnie kwadraciki i tak powstał metodą siateczkową biały bieżnik. Robótka przeznaczona jest na prezent imieninowy.


A skoro o imieninach ..... Cóż, znów się popaprałam w kleju i herbatkach. Ja wiem, że nie wszystkim się te herbatki podobają, ale mnie urzekły. Wychodzi jak wychodzi, ale jak już napisane było, trening czyni mistrza, to próbuje nadal :)
Do składanek tym razem wykorzystałam herbaciane zawieszki, te ze sznureczków przy torebeczkach i uskładałam kwiatki.


 Na dziś to już wszystko, lecę robić obiadek bo rodzinka przyjeżdża. Mąż ma dziś urodziny i imprezka delikatna będzie. A od jutra czas na naukę, bo nie jestem w wieku, w którym w jedną noc zakuje się cały materiał :))))))
Do zobaczenia, a raczej poczytania za tydzień.
Pa :)

piątek, 5 lutego 2016

Kurczak, bałwanek i serce :)

Witajcie :)
Nadszedł kolejny miesiąc karteczkowej zabawy u  Ani. Jak się powiedziało "a", trzeba powiedzieć "b". W ten sposób może dojdę do "z" i wytrwam w robieniu karteczek, choć wiem, że mistrzem karteczkowania to ja nie zostanę. Może miszczem mi się uda zostać :))))))))))
Jest jedna rzecz, która mnie zaskoczyła: wszystko się przyda. Zrobiłam dziewięć karteczek, a ścinków mam pochowane do pudełka tyle, że na rozpałkę w kominku by starczyło. Teraz wiem o czym mówiłyście wtedy, jak nie wiedziałam o czym mówicie, hahahaha :)
Ale czas na prezentację karteluszek, które nazwałabym minimalizmem karteczkowym. Najpierw banerek z zadaniem tematycznym.


Bałwanek powstał z papieru pakowego


Kurczaczek jest z serwetki wtopionej w tekturkę


Serce, to minimalizm galopujący, dwie nitki dratwy :)


W ostaniej chwili dokleiłam w nicianym sercu, maleńkie serduszko wycięte z kartonu. I  muszę powiedzieć, że bez niego podobało mi się bardziej. Ale już tak musi zostać. Magik trzyma super.



Wyżej napisałam, że zrobiłam już dziewięć karteczek... no tak. Na portalu "Kuferek.org" natknęłam się na kartki herbaciane i tak mnie zainteresowała ta informacja, że wtopiłam się w Tea bags folding. Moje pierwsze próby i już wiem, jak misterna to praca. Ale kartki, które robią inni są cudowne :)
Ja zrobiłam trzy próby. Technika taka jak origami, z tą różnicą, że elementy składa się z herbacianych torebeczek.

Mam nadzieję, że Ania się nie pogniewa, że tutaj wkleję jeszcze te moje pierwsze herbaciane, bo w regulaminie zabawy napisała, że może być więcej kartek niż trzy.



I to tyle w temacie kartek :))) Aniu, Aniu... coś Ty ze mną zrobiła??? Papiery, kartony, klej... Mam tylko nadzieje, że domków z pudełek od zapałek nie zacznę sklejać :)

Pa :*