O mnie

Moje zdjęcie

Kilka lat temu z serca Małopolski przeprowadziłam się na wieś. Teraz to moje spokojne podkrakowskie gniazdo :)
Dzieci odchowałam, mogę się zająć tym co lubię: druty, szydełko, a dzięki ludziom których spotkałam poznaję inne techniki rękodzieła.
Moje wielkie marzenie?  Umieć malować... niespełnione niestety ;)

Kontakt ze mną: efkaraj@interia.eu

Witam wszystkich, którzy są ze mną, wszystkich którzy po cichutku zaglądają i wszystkich, którzy przyjdą tylko raz i nigdy nie wrócą. Cieszę się, że jesteście :)

Obserwują:

niedziela, 29 września 2013

Dziś jest złota polska jesień :)

Choć za oknem chłodno, jednak świeci słońce i pajęcze nici błyszczą w nim jak srebro. Promienie słońca potrafią zrobić dzień szczęśliwszym, radośniejszym, optymistycznym. Wczoraj wsadziłam wreszcie na nowo powstającą rabatkę roślinki, które dostałam od Marzenki z bloga
 u Emki.
Z Marzenką znamy się z forum ogrodniczego i dzielimy razem pasję ogrodniczą, a po za tym jest to osoba o wielkim talencie. W to co robi wkłada całą duszę, jest artystką.
A rabatka wygląda na razie mało efektownie:

Rosną na tym skrawku ziemi jeżówki, floksy, irysy kłączowe, dzwonki wysokie, monardy, piwonie, liatry, liliowce i maleńkie hebe, które dostałam od Lucynki - u Lucy, a które na zimę pójdzie do doniczki na parapet.
Z Lucy też znamy się z forum ogrodniczego, takie jesteśmy zielonozakręcone. Do Lucynki na bloga też warto zajrzeć. Potrafi zrobić cudne rzeczy z papieru i masy solnej, a teraz siedzi bidulka z nogą w gipsie i energia Ją pod tym gipsem roznosi.

W ogrodzie niby mało się dzieje, ale nadal trwa czas zbiorów.
Pierwsze 5 kilo winogron już w gąsiorze. Następne będę robić tak jak robię zawsze, najpierw sok, potem nastaw do gąsiorów. Lubię moje wino, ale obieranie winogron jest nużące. Co roku zbieram około 30 kilo, więc jest co obierać :)

Zrobiłam obchód po ogrodzie, marcinki jeszcze nie kwitną. Dopiero zaczynają pokazywać pączki. Może dlatego, że rosną bliżej cienistego zakątka i o tej porze roku mają mało światła słonecznego.



Lubię cienisty zakątek i nie mogę się doczekać przyszłego sezonu, jak się funkie rozrosną :)
Życzę wszystkim miłej niedzieli :)



czwartek, 26 września 2013

Kolejne aniołki :)

Zainspirowana blogami U Kathryn i Szydełko u Izabeli wydziergałam kolejne dwa aniołki. Ponieważ oba blogi to kopalnia wzorów i inspiracji, na pewno jeszcze nie jedna rzecz wyjdzie spod mojego szydełka :)
Dziękuję Kasi i Izabeli za mozliwośc skorzystania z Ich pomysłów :)

Myślę, że każdy na blogach Kasi i Izy znajdzie ciekawe pomysły dla siebie.

wtorek, 24 września 2013

Jesiennie...znowu,

Jesień dla mnie jest piękna gdy świeci słońce, jest ciepło i nie pada ciągle deszcz. Prognozy pogody niestety nic o takiej jesieni nie mówią. Mówiły, ale jak się nie sprawdzały zapowiedzi, mówić przestały. Taki pan Horczyczak na przykład. Sukcesywnie zapowiadał, że już, już będziemy mieli piękną złotą polską jesień i co? Jakoś ani raz nie powiedział, sorry, ale jakieś głupoty gadałem do tej pory. A w ogóle, to na każdym programie inną aurę zapowiadają.
Chodzę po ogrodzie i jakoś tak bardzo jesiennie mi.


niedziela, 22 września 2013

Leśna wyprawa i szydełkowe aniołki.

Witajcie :)
Wreszcie przestało padać. Poszłyśmy sobie z mamą do lasu. Cicho, spokojnie, pachnie spróchniałymi wioatrołomami i ściółką. Zagęściło się od grzybów wszelakich, od prawdziwków, po muchomory. Opieniek zatrzęsienie, ale wszystkie już stare, wielkie i mokre. Po naszych lasach chodzi się we wszystkich pozycjach ciała, najmniej w pozycji wyprostowanej :) Za to relaks doskonały, zastępuje gimnastykę. Oczywiście aparat został w domu. Nie wracałam po niego, bo wystarczająco się nakombinowałam jakby tu wyjść z domu, żeby kociaste za nami nie poszły. Miałam przy sobie tylko telefon, który służył za aparat, bo zasięgu i tak nie było.

Borowik szlachetny

Łysiczka trująca (maślanka wiązkowa)

Czubajka kania

Opieńki



Muchomor czerwony - trujący

Najwięcej w lesie jest kani. Pozytywną rzeczą jest według mnie to, że nikt ich nie zbiera. Mama mówiła, że w tych lasach kanie były zawsze, ale nigdy ludzie tutaj ich nie zbierali. Choć wszyscy wiedzą, że to kanie.

Rabaty w ogrodzie układają się do powoli do snu w oczekiwaniu wiosny. Jeszcze kwitną rudbekie i jeżówki. Czekam na pierwsze kwiaty marcinków. Pracy w ogrodzie jakby mniej, wieczory już są dłuższe więc postanowiłam zabrać się za wykonanie, a raczej próby wykonania szydełkowych aniołków. Nigdy wcześniej ich nie robiłam. Zawsze musi być ten pierwszy raz i tak pierwszy aniołek, całkiem próbny zrobiony. Już w trakcie robótki, wiedziałam, że szydełko za grube. Wyszedł trochę pokraczny, ale jak się go ukrochmali, ponaciąga, to może wyjdzie z niego anioł :)


Kolejny zrobiłam szydełkiem nr 1, kordonek Ada10. Troszkę inny wzór, mniejsze skrzydełka i według mnie ładniejsza spódniczka. Zdjęcie również przed krochmaleniem, ale będę usztywniać wszystkie na raz. Bo ma ich być więcej.



Do aniołków kiedyś dołączą gwiazdki, a może nawet bombki :) Tylko z usztywnianiem tych ostatnich nie wiem czy sobie poradzę.

wtorek, 17 września 2013

Jesień

Deszcz otulił ziemię mokrym szalem,
Ubrał czapę z ciężkich, szarych chmur,
Las spowity mgieł gęstych oparem,
Płacząc liśćmi tuli się do snu.

Jeszcze będzie złota polska jesień,
Babie lato utka srebrną sieć,
Zanim zima mróz i śnieg przyniesie,
Otulając wszystko w biały puch.

niedziela, 15 września 2013

Hostowisko w cienistym zakątku

Na początku witam serdecznie nowych obserwatorów. Cieszę się Waszą obecnością:)

Dziś zaczęłam prace nad cienistym zakątkiem. W planach ma być większe, bardziej kolorowe, bardziej hostowe. Po wyrwaniu trawnikowej darni zasadziłam dwie nowe funkie:

Katherine Lewis Hosta

Whirlwind Tour Hosta
Na wiosnę muszę przesadzić Lancifolię. Już ma za ciasno, a po za tym rośnie pomiędzy dwiema zielonymi funkiami. Za zielono w tym miejscu. Na razie hostowisko jest malutkie, ale w przyszłym roku będzie już na co popatrzeć (mam nadzieję)


sobota, 7 września 2013

Cudownie ciepła, wrześniowa sobota :)

Podobno to ostatni tak piękny weekend tego lata... może się nie sprawdzi :) Może jeszcze będzie tak ciepło, słonecznie i spokojnie...
W lawendowym kąciku powstaje nowa serweta. Docelowo ma być obrus. Wzór liściastych pędów forsycji, tak mi się kojarzy przynajmniej. Będzie miała swoje miejsce na tarasie pod tarasolą, która robiłam tutaj: tarasola. Mam jedyny okrągły stół, ogrodowy, plastikowy, nie piękny co tu dużo mówić. Może zmienie troszkę swoje oblicze, gdy na nim spocznie granatowy obrus i żółta serweta?


A w cienistym zakątku zamieszkała nowa hosta Revolution

hosta Revolution